poniedziałek, 7 lipca 2014

36. "Finale" Becca Fitzpatrick

Czy istnieją takie przeszkody, których nawet miłość nie pokona?

Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie. Starzy wrogowie powrócą, pojawią się nowi, a ktoś zaufany okaże się zdrajcą. I choć role zostały rozdzielone, Nora i Patch nie wiedzą, po której stronie przyjdzie im walczyć.




Jak zapewne wszyscy, lub większość z Was wie, Finale to ostatnia część serii Szeptem. Dzięki niej, zakończyła się moja przygoda z Patchem, Norą, Scottem i Vee. Jakie są moje odczucia?

Kolejny raz popełniłam ten sam błąd. Mianowicie przeczytałam książkę w połowie czerwca, potem przeczytałam jeszcze jedną i jeszcze jedną a recenzji tej pozycji nawet nie zaczynałam i teraz nie mam pojęcia co powinnam napisać.Ale jakoś damy rade.
Po złożeniu przysięgi krwi, Nora musi wybrać: stanąć na czele Nefilów czy też doprowadzić do upadku powstania zanim w ogóle ono wybuchnie i stanąć po stronie upadłych aniołów. No nie powiem, łatwej do podjęcia decyzji to ona nie miała. Na razie jednak musi przynajmniej udawać, że jest urodzoną przywódczynią. Nie szło jej jakoś specjalnie dobrze, szczególnie gdy spotykała się z Patchem. Nefilowie nie ufali jej i Norze groziło odsunięcie od władzy wbrew jej woli. Na szczęście z pomocą przyszedł jej jednak Nefil, znajomy Scotta i prawa ręka Czarnej Ręki - Dante. Chce on wyszkolić Norę, by była w stanie sama walczyć a także ma być jej udawanym chłopakiem. Czy Nora przyjmie jego pomoc? Czy będzie musiała rozstać się z Patchem? Czy utrzyma się u władzy? Intrygujące pytania, czyż nie? :)

Nie mogłam się doczekać aż przeczytam zakończenie historii Patcha i Nory. Obawiałam się jednak trochę, że nie zaspokoi ono moich wymagań. Na szczęście książka wzbudziła we mnie wiele emocji, za co jestem naprawdę wdzięczna autorce. Nie chodzi to jednak o jakieś pozytywne uczucia. Najczęściej po prostu byłam poirytowana zachowaniem bohaterki, głównie chodzi tu o Norę, a dlaczego jestem zadowolona? Bo w moich odczuciach, ta bohaterka była zbyt grzeczniutka w poprzednich częściach, a właśnie w tej kłamała, kręciła, zwodziła. Nie była już przynajmniej tą idealną Norą. :)

"- Chciałem zabrać Norę na przejażdżkę, ale coś nie mogę jej przekonać. - wyznał Dante.
- To dlatego, że jej chłopak, to prawdziwy macho. Jego rodzice nie mogli go nawet posłać do szkoły, bo nie opanował zasad, których uczyli nas przedszkolu, jak na przykład tego, że trzeba się dzielić. Jeżeli odkryje, że zabrałeś Norę na przejażdżkę, z twojego porsche zostanie błyszcząca harmonijka. "

Co do bohaterów.. Muszę przyznać się bez bicia, że od początku lubiłam Dante. Wkurzało mnie, że Nora tak go unikała, zamiast przyjąć pomoc. Gdybym była na jej miejscu, chyba od razu bym mu zaufała. Gdy pod koniec wyszło szydło z worka, a Dante pokazał swoją prawdziwą twarz, nie mogłam w to uwierzyć. I tu ogromny plus dla autorki. Nigdy bym nie pomyślała, że akcja może się tak potoczyć i byłam naprawdę zaskoczona.
Vee to postać, którą również darzę sympatią. Jej wypowiedzi nieraz zapisuję sobie w swoim zeszycie, by móc później je sobie poczytać. Jest to naprawdę fajna dziewczyna, której życie miłosne w ogóle się nie układa. Trochę nie fair, że nie może ona znaleźć prawdziwej miłości, która albo nie zdradzi, albo nie umrze.
A i to co się stało pod koniec książki naprawdę mnie zaskoczyło. Niestety nie było to pozytywne odczucie, ponieważ jak dla mnie, to ta informacja to już za dużo. No i jeszcze, że Nora w ogóle się nie domyślała? Dziwne.
Marcie nie lubiłam od zawsze. Niby w tej części autorka przedstawiła ją w nieco innym świetle. Nie była już tą rozpieszczoną córeczką z kartą kredytową, co było miłą odmianą. Ale i tak nigdy nie czułam do niej ani cienia sympatii. I jestem z tego zadowolona.

"(...) Wygląda na to, że prawdziwa z ciebie szycha, moja ty Królowo Matko. Przywódca armii Czarnej Ręki! No, no. - Vee gwizdnęła z uznaniem. - Nieźle dziewczyno. Pamiętaj, żeby wpisać to sobie do CV."

Jeśli na początku było dość nudno, to na końcu nie ma o tym mowy. Właściwie to nie mogłam oderwać się od książki. Działo się naprawdę wiele, wywoływało to ogrom emocji a ja zapomniałam o tym, że muszę coś zrobić jeszcze w domu, że powinnam na chwilę oderwać się od lektury. Nie było na to szans. Ostatnie rozdziały pochłonęłam w szybkim tempie, bez robienia zbędnych przerw.

Serię "Szeptem" naprawdę polecam każdemu. Zapisze się ona w mojej pamięci bardzo pozytywnie. Nie żałuję ani minuty spędzonej na czytaniu którejkolwiek z części. Nie będę tu pisać "przeczytajcie Fnale bo jest świetne", bo jeśli ktoś skończył Cieszę to kimże by był, gdyby nie zakończył czytania tej serii mając przed sobą tylko ostatni tom. Dlatego też, jeśli nie zaczęliście serii to warto sięgnąć po pierwszy tom a jeśli ktoś nie wie, czy kontynuować to niech się nawet nie zastanawia. Polecam. :)



Ocena: 9/10


Tytuł oryginału: Finale
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 416

7 komentarzy:

  1. Na tę serię od dawna mam chrapkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tą serię, mam do niej sentyment, ale jestem ciekawa, czy jakbym teraz dopiero zabierała się za jej czytanie, czy urzekłaby mnie tak samo. Jakkolwiek mój gust czytelniczy się nie zmienił, na pewno mam teraz upodobania nieco inne niż kilka lat temu... 4, 5 lat temu czytałam pierwszy tom? O matko, jaka ja stara jestem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam całą serię! Jak dla mnie jest ona świetnym zwieńczeniem historii Nory i Patcha :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serię czytałam już dosyć dawno temu i niewiele z niej pamiętam. Ale historia była ciekawa, a ten tom mi się podobał, nie pamiętam czy najbardziej, ale jednak :) Też się zastanawiam jak DżejEr Carmen, czy gdybym teraz przeczytała tę serię.... Ale, co tam, Szeptem już za mną :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, a ja wcześniej o tej serii nie słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy tom czytałam , kolejne odłożyłam na dłuższy czas , jakoś nie ciągnie mnie do nich .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy tom mnie oczarował, ale im dalej tym było gorzej, mimo wszystko seria za mną. ;) Nadal mam w pamięci Patcha z "Szeptem" z kijem bilarodwym w ręku i przebiegłym uśmieszkiem, takiego go zapamiętam, a nie te kluchy z kolejnych części... :P

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...