niedziela, 29 grudnia 2013

24. "Delirium" Lauren Oliver

Mówili, że bez [miłości] będę szczęśliwa. 
Mówili, że będę bezpieczna. 
I zawsze im wierzyłam. Do dziś. 
Teraz wszystko się zmieniło. 
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez 
ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie.

Dawniej wierzono, że [miłość] jest  
najważniejszą rzeczą pod słońcem. 
W imię [miłości] ludzie byli w stanie 
zrobić wszystko. Nawet zabić.

Potem wynaleziono lekarstwo na [miłość]...

Czy gdyby miłość byłą chorobą, chciałabyś się wyleczyć? 


Mówią, że miłość, to najpotężniejsze uczucie spośród wszystkich jakie odczuwamy. Z miłości możemy zrobić wszystko. Dla ukochanej osoby, niewiele myśląc, moglibyśmy skoczyć w ogień. Gdy jednak stracimy kogoś bliskiego, nasze serce pęka, rozpada się. Czujemy ogromną tęsknotę. Jeśli pokochana przez nas osoba nas zrani, odczuwamy ból, rozpacz. Odnosimy uczucie, jakby ktoś wbijał nam nóż w serce. Nie myślimy wtedy racjonalnie. Nie powstaniemy zaraz z podniesioną głową, by pokazać jacy jesteśmy silni. Złamane serce nie potrafi się w krótkim czasie zregenerować. A nawet jeśli, to już na zawsze pozostanie na nim blizna.
Miłość może przerodzić się w nienawiść, która oblepia nasze oczy i zapuszcza korzenie w każdej części naszego ciała. Jest to kolejne niebezpieczne uczucie, mogące zabić. Pod wpływem nienawiści, nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji działań. Ogarnia nas złość i gniew. Wszystkie negatywne emocje zbierają się w jedno.
Ale jak to jest żyć w świecie bez skrajnych emocji? W świecie, w którym panuje równowaga, spokój i wszystko jest na swoim miejscu? W świecie, w którym odpowiedzią na [miłość] jest remedium?

Przyznaję bez bicia, że ta oto książka leżała mi na półce chyba z pół roku. Nie wiem czemu jej nie przeczytałam. Gdy tylko "Delirium" pojawiło się w księgarniach, od razu chciałam ją zdobyć. Tak więc zakupiłam całą trylogię. Co się więc ze mną stało, gdy paczka doszła? Ogarnęły mnie mieszane uczucia, i odstawiłam książki na półeczkę.. Nie wiem, może się bałam, że się zawiodę? W końcu jednak nadeszły Święta, wolny czas na czytanie i maleńka półeczka z książeczkami do wyboru. Tak więc po "Intruzie" nadeszła pora na "Delirium". Jakie są moje odczucia po lekturze?

Delirium to choroba, na którą w ostatnich czasach wynaleziono lek - remedium. Jest ono niezastąpione w walce z bezduszną i morderczą miłością - najniebezpieczniejszym uczuciem, jakie do tej pory odkryto. Niezawodny lek, jednak ma wiele skutków ubocznych, które u jednych mogą się pojawić, a u innych niekoniecznie. Mimo to, Lena odlicza tygodnie a nawet dni do swoich osiemnastych urodzin, a co za tym idzie, również do zabiegu. Pragnie być jak najszybciej wyleczona, bojąc się, że stanie się jak jej matka - dopadnie ją deliria i zwariuje. Ludzie będą ją gonić, by siłą poddać leczeniu, a ona zaślepiona przez tą bezduszną chorobę popełni samobójstwo.

Każdy nastolatek przed zabiegiem musi przejść ewaluację. Jest to ostatni zabieg, po którym każdy zostanie sparowany. Każdy otrzymuje również listę swoich kandydatów (najbardziej zbliżonych do własnych umiejętności, wyników z ewaluacji itp.) i w ten sposób wybiera, z kim chciałby spędzić resztę życia. Ma nawet przypisane ile wyda dzieci na świat. Idealne społeczeństwo? Czy raczej nieszczęśliwe i zmarnowane życie? Jak wygląda życie wyprane z wszelkich głębszych uczuć? Hm.. Jeśli o mnie chodzi, nie wyobrażam sobie takiej rzeczywistości. Na świecie żyją jednak również "normalni" ludzie. Ludzie, którzy nie leczą się na delirium, i przez to uznawani są za Odmieńców, za ludzi którzy powinni być wytępieni. Zamieszkują Głuszę, jednak wielu z nich żyje pośród wyleczonych, w świecie, który pokłada nadzieję w remedium.
"Jest nas więcej, niż ci się wydaje, Odmieńców, sympatyków; więcej, niż ktokolwiek się domyśla. Mamy ludzi w policji i w urzędach miejskich. Mamy ludzi nawet w laboratorium."
Musze przyznać, że autorka stworzyła bardzo oryginalne dzieło. Nie spotkałam się jeszcze z książką, w której miłość byłaby chorobą. Już na starcie daje to wiele punktów książce jak i autorce. Jak jednak pani Oliver wybrnęła z postawionego sobie zadania? Odpowiedź brzmi: nienagannie. A nawet lepiej! Stworzyła piękną, wciągającą opowieść, której nie da się odłożyć na bok. Jeśli chodzi o mnie, to tylko na początku coś nie mogłam się wczuć - chyba dalej przeżywałam "Intruza". Jednak z każdą kolejną stroną robiło się coraz ciekawiej, co nie dało mi myśleć o niczym innym jak o losach Leny.

Język autorki jest lekki i zrozumiały. Mogłabym się jednak doczepić do opisów. Jak na mój gust było ich zdecydowanie za mało, przez co nie bardzo mogłam wyobrazić sobie bohaterów. Narracja jest pierwszoosobowa, zatem można się spotkać z wieloma przypadkami, kiedy to Lena wzdycha, że jej przyjaciółka Hana jest super pięknością. Hmm, to mi wiele nie mówi o jej urodzie. Mimo to raczej przewinęło się coś na temat wyglądu, moim jednak zdaniem było to za mało.
Coś co bardzo mi się spodobało, to fragmenty z wielu ksiąg (m. in. z Ksiągi SZZ), w których zawarte są mądrości rządzące przedstawionym społeczeństwem. Znajdują się one na początku każdego rozdziału. Spodobało mi się to, ponieważ dzięki temu czułam się, jakby takie Stany Zjednoczone były rzeczywistością, jakby remedium istniało i trzeba się było wystrzegać miłości.

Zakończenie wywarło na mnie ogromne wrażenie i wzbudziło wiele uczuć. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Pani Oliver bawi się uczuciami czytelnika, pozostawiając go w takim momencie. Nawet moje serce rozdzierało się z rozpaczy, co dopiero miała powiedzieć Lena? Sprytny chwyt, by czytelnik rzucił się na "Pandemonium". Ja postanowiłam jednak, by moje uczucia się unormowały przed lekturą drugiej części, zabrała, się zatem za "Reality show". Hmm.. myślę, że ta książka skutecznie zabiła we mnie wszelkie uczucia zachwytu i temu podobne, które towarzyszyły mi przy "Delirium". :)

Podsumowując, jest to godna przeczytania lektura. Polecam ją każdemu, kto jest zainteresowany tematyką i nie tylko. Jeśli chodzi o mnie, książka rozwiała moje obawy i mam nadzieję, że tak samo będzie z kolejnymi tomami. :)

"Każdy, komu ufamy, na kogo, jak nam się wydaje, możemy liczyć, kiedyś nas rozczaruje."

Ocena: -10/10


Tytuł oryginału: Delirium
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 357

8 komentarzy:

  1. Miałam ją sobie odpuścić, ale po przeczytaniu Twojej recenzji znowu nabrałam na nią ochoty. Przeczytam z pewnością :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam tę książkę. jest naprawdę niezwykła. nigdy nie pisałam jej recenzji, ale to dzięki niej (ciągiem przyczynowo skutkowym) założyłam bloga - więc mimo, że już dawno nie sięgałam po żadną fantastykę, bo przestała mi się podobać, to wciąż czuję wielki sentyment do Delirium :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również ta historia pochłonęła, choć nie aż tak jak Ciebie. Nie zmienia to jednak faktu, że trylogia ta jest jedną z moich ulubionych i z pewnością niejednokrotnie jeszcze do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na książkę zwróciłam uwagę już dawno temu, lecz przed nadmiar lektur kompletnie o niej zapomniałam.
    Dzięki za przypomnienie mi o niej poprzez recenzję :)
    Muszę przeczytać tę książkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie ta książka nie zachwyciła, ale to może dlatego, że miałabym z byt wielkie wymagania, a po takich ocenach i opiniach jak Twoja, czego miałam się spodziewać? Mimo to przeczytam kolejny tom. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele o tych książkach słyszałam, są one bardzo dobrze reklamowane. Na razie nie przyciągnęło mnie do nich, ale za jakiś czas z pewnością wezmę się za pierwszą część serii. :)

    http://shelf-of-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Delirium bardzo mi się podobało. Ale jeszcze bardziej kolejna część- Pandemonium. Seria zapadła mi w pamięci i na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę :)

    Szczęśliwego Nowego Roku 2014!

    OdpowiedzUsuń
  8. Stoi na półce i czeka na swoją kolej ;)

    Przy okazji zapraszam do mnie na konkurs! http://moja-biblioteczka-angela.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...