środa, 21 sierpnia 2013

20. "Mechaniczny anioł" Cassandra Clare


Magia jest niebezpieczna, ale miłość jeszcze bardziej. Szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje ocean, by odnaleźć brata, a celem jej podróży jest Anglia za czasów panowania królowej Wiktorii. W londyńskim Podziemnym Świecie, w którym po ulicach przemykają wampiry, czarownicy i inne nadnaturalne istoty, czeka na nią coś strasznego. Tylko Nocni Łowcy, wojownicy ratujący świat przed demonami, utrzymują w tym chaosie porządek. W trakcie swoich poszukiwań Tessa uświadamia sobie, że będzie musiała wybierać między ratowaniem brata a pomaganiem nowym przyjaciołom, którzy stoją na drodze sił ciemności... i że miłość potrafi być najniebezpieczniejszą magią.


Tessa Gray, z pozoru zwykła dziewczyna wiedzie niełatwe życie. Jeszcze jako mała dziewczynka straciła rodziców. Ją i jej starszego brata wychowywała siostra zmarłej matki - ciotka Harriet. Żyło im się dobrze. Mimo iż Nathaniel to starszy brat dziewczyny, wszyscy traktują go jak dziecko. Już takie przyzwyczajenie, że gdy tylko widzi się tę twarzyczkę na pozór bezradnego i naiwnego chłopaczka, wszelkie złości opuszczają każdego. I takim sposobem nikt nie nauczył go prawdziwego życia, a on sądzi że najważniejsze w życiu są pieniądze, władza i proste życie. Taka opcja jest jednak trudna do wykonania. Dlatego też, gdy los daje Nate'owi szansę, ten nie zastanawia się zbyt długo. Gotów jest nawet sprzedać najbliższych.. Ale czy mu się to opłaci?
Nadszedł czas gdy ciotka Harriet, podobnie jak rodzice sprzed kilku lat - zmarła. Oczywiście w innych okolicznościach, lecz tak jak wcześniej, kolejna najważniejsza osoba w życiu Tessy ją opuściła. Na świecie został jej tylko brat. Nathaniel. Chłopak jakiś czas wcześniej wyjechał do Anglii, by tam znaleźć pracę i spłacić swoje hazardowe długi oraz zarobić na swoją małą rodzinkę. Teraz, gdy nie ma ciotki, Tessa po otrzymaniu listu i biletu od brata, wcale nie waha się czy do niego jechać. Przecież w swoim starym domu i tak już nie ma nikogo. Po uregulowaniu wszystkich spraw, wyjeżdża nie oglądając się za siebie. Opuściła swój dom w Nowym Jorku, by po zejściu ze statku na ląd znaleźć się w Londynie. Lecz co tak na prawdę spotkało Tessę po zejściu na ląd? Czy Nathaniel wybiegnie z tłumu by uściskać siostrę? Chyba, że sprawy przybiorą zupełnie inny obrót. Taki, o jakim Tessa nawet nie śniła. W koszmarach.

Od pierwszej strony zastanawiałam się o co chodzi z tytułem. "Mechaniczny anioł"? Do czego to może nawiązywać? I do tego okładka na której są przedstawione jakieś.. mechanizmy. Nie wiem sama jak mogłabym to inaczej nazwać. Tak więc od początku zastanawiałam się o co z tym wszystkim chodzi. A gdy już wpadłam na właściwy trop wyjaśniający wszystko, byłam zachwycona. Ogromnie ucieszyło mnie że to nie będzie taka zwykła powiastka, jakich nigdy nie brakuje po księgarniach i bibliotekach. W sumie to już od pierwszej strony czułam, że ta książka nie będzie taka jak większość. Ale jakie są moje faktyczne wrażenia?

Za pomocą tej książki po raz pierwszy spotkałam się z twórczością pani Clare. I jestem tego absolutnie pewna, że nie będzie to mój ostatni raz. Z tego co wiem, stworzona przez nią seria Dary Anioła jest bardzo dobra i wysoko oceniana, tak więc chciałam sobie wypożyczyć pierwszy tom. Jednak gdy zobaczyłam Mechanicznego anioła z napisem "Prequel trylogii Dary Anioła" to proste że sięgnęłam po pierwszą część trylogii Diabelskich maszyn. I muszę przyznać, że już od pierwszych stron wciągnęło mnie do świata Tessy Gray.

Autorka stworzyła naprawdę interesujący świat. Od razu wczułam się w klimaty dawnej Anglii. Nie mogę napisać, czy pani Clare opisując dawną Anglię, spisała się na medal, ponieważ sama nie mam doświadczenia z tego typu powieściami, wiem jednak że czułam aż do ostatniej strony że nie dzieje się to w czasach w których nam czytającym przyszło żyć. Konie, powozy, długie i ciężkie suknie, służba zwracająca się do człowieka "panienka", "panicz". To wszystko przenosiło mnie do dawnych czasów.
Świat który stworzyła autorka jest interesujący, ale ja mogę się do czegoś przyczepić. Mianowicie jeśli chodzi o mnie, to gubiłam się z początku w bohaterach. Wszystko działo się tak szybko z początku, że nie miałam czasu zastanawiać się która to Miranda, pani Dark, pani Black a która to Sophie, Thomas, Agatha czy też Charlotte lub Jessamine. Jak w ogóle wygląda poszczególna z nich. Tych postaci z początku było jak na mój gust trochę dużo. Po jakimś czasie jednak zdołałam wszystko ogarnąć i czytać w spokoju dalej.

Mimo, że bohaterów było wielu, pani Clare postarała się ich barwnie przedstawić. Nie wiem czy mogłabym wybrać swoją ulubioną postać. Nie wiem czy miałby to być Will, Jem, Tessa, Charlotte a może Thomas czy Henry? To by było na prawdę trudne. Oczywiście postacie takie jak Sophie, Agatha czy Thomas nie były przedstawione tak dokładnie jak Tessa czy Will, w końcu są one bardziej "z tyłu", jednak zdobyły moją sympatię. Polubiłam ich. . Dlatego też nie wybiorę ulubieńca. Mogę jednak stwierdzić, że postacie z tej książki mi się spodobały. Wystarczy wziąć pod uwagę takiego Willa i Jema. Gdyby się im przyglądnąć, można bez problemu stwierdzić że są zupełnie różni, są przeciwieństwami. A jednak się przyjaźnią, traktują się jak bracia. Ale to wszystko chyba dzięki spokojnemu charakterowi tego drugiego.

"- Może jest zakochany w Agacie - podsunęła
- Mam nadzieję, że nie, bo ja zamierzam poślubić Agathę. Ma chyba z tysiąc lat, ale robi niezrównaną tartę. Uroda blaknie, gotowanie jest wieczne. "

No właśnie. Will. Nie wiedzieć czemu, bardzo go polubiłam. Dlaczego nie wiedzieć czemu? Sama się sobie dziwię, że polubiłam tę postać, w końcu jest on taki... nieprzewidywalny. No i niemiły, wybuchowy, czasem chamski. Ale to chyba dzięki tej jego nieprzewidywalności go polubiłam. To go czyni taką ciekawą postacią. W końcu nigdy nie można się było niczego po nim spodziewać. Bo czego byśmy się nie spodziewali, on i tak zrobi swoje. I mimo, że Jem jest tak miły, kruchy, kochany to chyba po przeczytaniu tej książki bardziej przypadł mi do gustu Will. Dzięki tej swojej nieprzewidywalności. Ale Jema i tak uwielbiam. I nie mogę porównywać go z tym drugim, w końcu to dwa zupełnie inne i bardzo różniące się charaktery.

Tak więc styl pisania pani Cassandry jest ciekawy. Fabuła wciąga, choć ja przyznam że nie "pożarłam" tej książki tak szybko jakby się to mogło wydawać. Chyba brakowało mi trochę tej akcji która pod koniec rozwinęła się z zawrotną prędkością. Nie mówię jednak że z początku wieje nudą. Bo tak nie jest. Ogólnie można powiedzieć, że ciągle się coś dzieje. Polecam więc tę książkę każdemu zainteresowanemu. To nie jest, jak już gdzieś wyżej wspomniałam, książka jakich wiele. Spod pióra pani Clare wyszło coś, co moim zdaniem może zasługiwać na miano oryginalności. Polecam więc, ale to już zależy od Was czy chcecie poznać świat Tessy. Czy jesteście gotowi zmierzyć się z mechaniczną armią Mistrza? I czy jesteście gotowi zmierzyć się ze zdradą, która dokonała się w Mechanicznym Aniele. Zdrady której nikt się nie spodziewał, a która była jak nóż prosto w serce.. Sięgnijcie, przeczytajcie, powiedzcie co sami sądzicie. :)


Ocena: +9/10

Oryginalny tytuł: The Clockwork Angel. The Infernal Devices - Book One
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 467

4 komentarze:

  1. 'Miasto kości' mnie rozczarowało, ale zastanawiam się właśnie nad "Mechanicznym aniołem". ta dawna Anglia kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jak do tej pory tylko 'Miasto Kosci'. Wiele dobrego słyszałam o tej sadze i mam nadzieję że w niedługim czasie będę mogła ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i mi się tak średnio podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham całą twórczość Pani Cassandry. Jestem mile zaskoczona Mechanicznymi i Darami. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...