piątek, 2 sierpnia 2013

17. "GONE Zniknęli. Faza druga: Głód" Michael Grant

Trzy miesiące po Apokalipsie. Życie w ETAP-ie staje się coraz trudniejsze. Zapasy jedzenia właśnie się kończą... Nadchodzi pora GŁODU.
Ciemność również odczuwa przeraźliwy głód. Chce się nasycić. Zawładnąć ETAP-em. Opanowuje kolejne umysły, przejmuje kontrolę.
W Perdido Beach rozpoczyna się walka o władzę. Zdesperowane dzieciaki stają naprzeciw siebie. Pojawia się strach.
Czy ktokolwiek zdoła jeszcze opanować wymykającą się spod kontroli sytuację?


Trzy miesiące - tyle już trwa ETAP. Dzieciaki już wiedzą, że niektórzy mogą mieć szczególną moc. Wiedzą o mutacji zwierząt. Wiedzą co się stanie w dniu ich piętnastych urodzin. Wiedzą że bariera jest nie do przebycia. W fazie drugiej wiedzą również co to znaczy prawdziwy GŁÓD. Nie głód jaki odczuwamy na co dzień gdy na czas nie zrobimy sobie posiłku. To głód który szarpie żołądek. Jakby jakieś zwierze znajdowało się w środku. Jakiś drapieżnik próbujący rozerwać wnętrzności. Co można zjeść gdy człowiek nie jadł nic od kilkunastu - kilkudziesięciu godzin? Każdemu z nas wydałoby się niewiarygodne jeść prawie surowe mięso sarny czy gołębia. Albo jakiś stary sos znaleziony na dnie lodówki. Może nawet przeterminowany. Nam wydawałoby się to nie do zjedzenia, ale tak się pożywiały dzieciaki w ETAP-ie. Za wszelką cenę chciały zaspokoić to zwierze, tego drapieżnika wewnątrz siebie. Jak wielka może okazać się radość znalezienia starej miętówki w jakimś opuszczonym samochodzie? Ogromna.

Caine wrócił od ciemności. Ale czy wrócił na pewno? Od kilkunastu tygodni zachowuje się, jakby nie był sobą. Zabił dziecko, nieświadomie. Ciągle powtarza Głodny w Ciemności. Nie kontaktuje ze światem zewnętrznym. Więc czy na pewno wrócił? Nie. Ciemność siedzi mu w głowie. Nie pozbędzie się jej. Gdy tylko pomyśli, że to może już koniec, że jej nie ma, ona zaraz pociąga za swoje sznureczki, Caine nie może tego kontrolować. To tak jakby Ciemność wbiła haczyki w umysł Caine'a. Setki haczyków.
Tak zachowuje się każde dziecko po spotkaniu z gaiaphage. Chyba tylko Drake jest naprawdę szczęśliwy po zobaczeniu tego zła. W końcu zamiast kikuta ręki ma teraz mackę. Bicz. Bicz którym zmasakruje każdego. Nawet samego Sama Temple.

Już drugi raz przekonałam się jak to jest czytać GONE. Po raz kolejny pochłonęłam książkę. Nie nudziłam się, nie odkładałam "na potem", tylko czytałam. Czekałam na wyjaśnienie kłębiących się w głowie pytań, a tu z każdą stroną dochodziły nowe. Nowe wątki, nowe niebezpieczeństwa, nowe wyjaśnienia. Nie zabrakło jednak momentów żebym była "zła" na bohaterów. Pod pierwszy ostrzał pójdzie Lena. Gdyby zrobiła wszystko co do niej należało od razu, bez zastanowienia, nie byłoby tyle kłopotu. Ale gdy tylko Lena dotarła do Ciemności, nie mogła TEGO zrobić. Nie mogła zrobić tego po co przyszła. Dlaczego? Bo za długo jej to szło i w końcu gaiaphage wywołało u niej potworny ból. I zawładnęło nią. Teraz gdy się zastanawiam nad tym, przychodzi mi myśl, że nie mam na co być zła. Gdyby nie to, że Lena została zaciągnięta do środka, nie byłoby tyle wątków. Nie byłoby tyle emocji. Ale jednak jak na mój gust, ona mogła się trochę pośpieszyć.
Pod drugi ostrzał idzie Sam. Sam, Sam, Sam.. Burmistrz Perdido Beach. Na jego głowie znalazło się wszystko. Dzieci zajmowały mu czas pytając czy mogą oglądać filmy dla dorosłych, do kogo należy pies - do starszego czy do młodszego z braci a nawet jaki film do oglądnięcia wybrać. Czy nie dostalibyście szału? Ja bym chyba tego nie zniosła. I faktem jest, ze nasz Sam się załamał. Przez pewien krótki okres załamał się, nic go nie obchodziło. Nie obchodziło go, że Caine zajął elektrownie. Że Lana ruszyła do Ciemności. Że powstał podział na normalnych i odmieńców. I to mnie wkurzyło. Słyszał to wszystko i nie reagował. A to były poważne sprawy. Wyłączył się słuchając błahostek i dobrze. Ale powinien się wziąć do roboty zanim nie będzie za późno. A gdy w końcu oprzytomniał było prawie za późno. Na szczęście PRAWIE.

To co miałam do zarzucenia bohaterom - znalazło by się tego więcej - nie będzie wpływało na ocenę. Chyba że miałoby ją podnieść. W końcu dzięki nim i tym ich zachowaniom, mamy więcej akcji, emocji i niebezpieczeństw. Czyż nie o to chodzi? O emocje i dobrze spędzony czas? Musiałam jednak to napisać, co napisałam. Bo ja miałam ochotę krzyczeć do Sama "Obudź się! Caine jest w elektrowni!".

GONE ma to do siebie, że ciągle się coś dzieje. Mnie jednak szczególnie zadowolił taki jeden wątek. W sumie sama nie wiem czemu. Jest to moment pod koniec. Moment zranienia Diany, gdy była nieprzytomna. I właśnie ten moment - reakcja Caine'a. Strasznie mi się podobał ten wątek. Fakt faktem lubię romanse. Cóż się dziwić że ten moment przykuł moją uwagę.
Faktem również jest to, że cała książka przykuwa uwagę. Poznajemy zmutowane zwierzęta, nowe moce dzieciaków, nowe zagrożenia i "przygody" Sama i reszty. Ta seria ma w sobie coś takiego, że mimo iż przeczytałam dopiero drugi tom, to już stwierdzam że jest moją ulubioną. Bo taka jest prawda. Mam nadzieję, że czytając kolejne tomy nie zawiodę się. To w sumie wydaje się wręcz niemożliwe. Pan Grant to świetny pisarz.

Podsumowując stwierdzam, że książka jest naprawdę godna polecenia. Dużo akcji, wydarzeń, emocji. To naprawdę coś, co trzeba przeżyć. Każdy kto jeszcze nie czytał GONE, niech się szybko zabiera za fazę pierwszą. Nie wiem, jakie jest wasze zdanie po przeczytaniu tej recenzji, moim zdaniem nieco słabej, ale wiedzcie że książka wciąga. A ja nie mam głowy do pisania. Nawet nie wiem już co ja tam popisałam. :)

Ocena: +9/10

PS. Dlaczego nie ocena 10/10? Jakoś nie mogłam dać takiej oceny, coś mnie powstrzymywało. Może to fakt, że końcówka jak na mój gust jest trochę słaba. Nie no słaba to może złe określenie. Chodzi mi o pokonanie Ciemności.. Za szybko się to moim zdaniem stało i w zbyt dziwny sposób. Nieoczekiwany - to dobrze, no i trochę zaskakujący. Ale jakby to wyjaśnić.. Ja oczekiwałam czegoś więcej chyba. :) Nie mniej książka jednak z moich ulubionych!

4 komentarze:

  1. Chyba na tej części skończyłam czytać GONE. Mam zamiar wrócić do tej serii w te wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam serię GONe, ale nadal tkwię przy 4 tomie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za mną już pięć części Gone, poprzednie cztery czytałam ponad rok temu i wydarzenia lekko mi sie zmywają, ale wspominam wszystkie ksiażki świetnie. :)

    Pozdrawiam.

    PS. Zapraszam do siebie na konkurs. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsza część serii już za mną ;) A za tę część planuję się zabrać prawdopodobnie we wrześniu, bo już czeka na półce :)

    Buziaki
    www.miedzy-stronnicami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...