piątek, 12 lipca 2013

13. "Zamieniona" Amanda Hocking

Kiedy Wendy Naverly miała sześć lat, jej matka, przekonana, że Wendy jest potworem, próbowała ją zabić.
Jedenaście lat później Wendy usiłuje zgłębić swoją tajemnicę. Kim jest? Do jakiego świata należy? I dlaczego jest inna?
W kolejnym nowym mieście i w nowym liceum Wendy znowu jest wyobcowana. Nie umie się z nikim zaprzyjaźnić. I nikomu nie może zdradzić swojego sekretu: że potrafi wpływać na ludzkie umysły, narzucać im swoją wolę...
Pewnej nocy za jej oknem zjawia się nieoczekiwanie tajemniczy chłopak. Zna odpowiedzi na jej pytania, zagadkę jej przeszłości, źródło jej daru i drogę do miejsca, którego istnienia nawet nie podejrzewała...


"Trylogia TRYLLE wywołała sensację wydawniczą,  jakiej nie było od czasu Stephenie Meyer ani nawet J.K. Rowling." Z tymi słowami możemy zapoznać się w górnej części okładki. Niżej zamieszczona została informacja "Milion sprzedanych e-booków". Po przeczytaniu takich zachęcających słów od razu w głowach ciśnie się nam myśl: "To musi być jakiś fenomen!". Bierzemy więc książkę do ręki, czytamy i co? Zaczynamy się rozczarowywać! Tak przynajmniej było ze mną.

Młoda, niepokorna dziewczyna - Wendy, jest od zawsze źle traktowana w swoich domu. Ojciec zmarł gdy była mała, matka próbowała ją zabić a jedyne nadzieje może ona wiązać z bratem i ciotką. Odkąd pamięta nie zagrzali miejsca w żadnym mieście. Ciągle się przeprowadzali, zmieniali środowisko. Dlaczego? Bo Wendy nie umiała się ogarnąć i wysilić choć trochę. Ciągle wyrzucana ze szkoły, nie umiała się nigdzie zaaklimatyzować. Mimo to zmuszana była by zdobywać wykształcenie, tego chciała ciotka. Pewnego dnia spotyka jednak w szkole dziwnego chłopaka który ciągle jej się przygląda. I wtedy zaczyna się seria wydarzeń. Wendy dowiaduje się od tajemniczego Finna prawdy o sobie. Prawdy z którą nie potrafi, a może nie chce się zmierzyć.

Trolle to postacie zawsze postrzegane jako olbrzymie, przerażające stwory z maczugą w łapie. I pierwsze zaskoczenie. Pani Hocking postanowiła trochę inaczej nam ukazać te stworzenia. Według powstałej przez nią trylogii trolle to piękne istoty bardzo podobne do ludzi. Są one jednak doskonalsze. Są piękniejsze a w dodatku posiadają niewiarygodne moce.

Jak u góry wspomniałam, wraz z rozpoczęciem lektury poczułam rozczarowanie. To nie to, że książka to dno - jest dobra a z końcem jeszcze podniosła sobie ocenę. Od początku irytowali mnie bohaterowie. Wraz z pierwszymi stronami nie mogłam wtopić się w świat stworzony przez autorkę. Zadziwiała mnie więc postawa matki, lub lepsze określenie - przybranej matki Wendy. Od początku nienawidziła córki, wiedziała że ona nie jest jej. Wiedziała, że miała mieć synka. W ogóle nie przyjmowała do siebie informacji że może był błąd i źle zdiagnozowano płeć dziecka. W dniu szóstych urodzin dziewczynki nerwy jej puściły i prawie ją zabiła. Niewiarygodne, prawda? Z resztą biologiczna matka Wendy nie jest wiele lepsza.. Choć wiadomo, zależy jej na życiu córki. Denerwuje mnie jednak jej chłodny i zimny charakter.
Kolejnym, można powiedzieć nieznośnym bohaterem, jest brat Wendy - Matt. Niby opiekuńczy i miły, ale moim zdaniem zbyt wybuchowy. Gdy mu się coś nie podobało, wpadał w złość. A robił to bo chciał chronić siostrę. Nie mniej jednak to zachowanie mnie irytowało i to bardzo.
Mogłabym również czepiać się głównej bohaterki. Ale wspomnę tylko o tym, że dziwiło mnie jej nastawienie. Czym by nie była, chyba zawsze można się tyle postarać by zatrzymać się w jakiejś szkole do końca roku szkolnego, chociażby z zagrożeniami. Niby jej tak bardzo zależało na rodzinie, a nie umiała z siebie tyle wykrzesać. Potrafiła tylko się obwiniać. Śmieszne.

Szczerze mówiąc, krytykując tak bohaterów obniżam swoją ocenę na temat lektury. Chyba właśnie wyjmuję na światło dzienne to, co próbowałam zakryć. Mimo to dobrze czytało się "Zamienioną". Oczywiście w wielu momentach zdarzało się mi odgadywać następne kroki bohaterów. A niekiedy znajdywałam powiązania z innymi przeczytanymi lekturami. Najbardziej narzuciło mi się wspomnienie "Księżyca w nowiu" z sagi "Zmierzch". Nie powiem jednak w jakim momencie i sytuacji sobie to skojarzyłam, bo zdradziłabym wątek. Dorzucę jeszcze naprędce, że nie podobało mi się również zakończenie.. Ale może wyjdzie z niego niezły wątek dla drugiej części?

Wymieniłam złe cechy, ale naprawdę książka nie jest zła. Właściwie muszę powiedzieć, że jest dobra. Przeczytałam ją w szybkim tempie jak na mnie. Język autorki jest dobry, a fabuła wciąga. Spodobał mi się Finn i jego charakter oraz postawa. Polubiłam również Rhysa oraz Willę. Uwielbiam wątki z Wandy i Finnem. Spodobało mi się to, jak jej bronił i nad nią czuwał. Mimo tego, że była to część jego pracy, było to słodkie. Oprócz wyżej wymienionych zażaleń, nie mam już chyba nic do zarzucenia. Z pewnością będę kontynuowała trylogię, której pozostałe książki czekają już na mnie na półce. Mam nadzieję, że kolejne części będą tak dobre, albo raczej jeszcze lepsze od tej części. Dla chętnych, lub niezdecydowanych polecam. Może ocenicie tę książkę lepiej? Choć ja i tak raczej dobrze będę ją wspominała. :)

Ocena: 7/10

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa fabuła. Jeszcze nie spotkałam się z trollami w książce młodzieżowej :) Okładka również kusi i bardzo chciałabym przeczytać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamiar zapoznać się z całą serią :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło zobaczyc recenzję książki którą ja sama również przeczytałam. Jak dla mnie pierwsza część była najlepsza. Co następna to gorsza.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...