środa, 10 lipca 2013

12. "Pałac Północy" Carlos Ruiz Zafón

Kalkuta,1932 rok. Ben, wychowanek sierocińca St. Patrick's, skończył  już 16 lat, więc podobnie jak jego przyjaciele będzie musiał opuścić dom dziecka i rozpocząć dorosłe życie. Tuż przed wyjazdem poznaje Sheere, swoją rówieśniczkę, i zabiera ją do Pałacu Północy na ostatnie spotkanie tajnego stowarzyszenia, które założył wraz z przyjaciółmi.
Gdy dziewczyna opowiada im tragiczną historię swojej rodziny, członkowie stowarzyszenia postanawiają jej pomóc w odnalezieniu legendarnego domu, który pojawia się w opowieści. Nie wiedzą, że właśnie natrafili na trop jednej z najpotworniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo, ognista zjawa - to tylko niektóre elementy makabrycznej łamigłówki.
Coś, co miało być niecodzienną przygodą, niebawem okazuje się śmiertelnie niebezpiecznym wyzwaniem.



16 lat - wiek, którego obawiali się młodzi mieszkańcy sierocińca, a którego za razem długo oczekiwali. To wtedy, wkraczając w progi dorosłości każdy miał zmierzyć się z własnym losem. Wyrzucony w świat, młody człowiek musiał się w nim odnaleźć.
W ciągu szesnastu lat jedni z wielu wychowanków tego domu dziecka, a mianowicie Ben, Ian, Michael, Roshan, Seth, Siraj oraz Isobel zdążyli się bardzo zaprzyjaźnić. Stworzyli stowarzyszenie, obiecywali sobie wzajemną pomoc a miejscem ich spotkań był Pałac Północy. Dla oka zwykłego obserwatora zwykłe ruiny dawnej budowli, dla młodych wręcz magiczne miejsce. Nasi bohaterowie obawiali się tego nieuniknionego momentu - momentu rozłąki. Zdawali sobie sprawę, że być może już nigdy się nie spotkają. W kilka dni przed odejściem, do sierocińca przybywa kobieta z wnuczką. I w ten sposób akcja przybiera zupełnie inny obrót. Co wspólnego mają ze sobą Ben i Sheere?

Carlos Ruiz Zafón po raz kolejny zaskakuje mnie swoim dziełem. Już jakiś czas temu przeczytałam "Światła września". Książkę czytałam jednym tchem. Widząc więc pozycję tego autora, od razu po nią sięgnęłam. I nie żałuję. Już wraz z pierwszą stroną czytelnik zostaje wciągnięty bezpowrotnie w tok wydarzeń i tragizm opowieści. Groza zdarzeń sprawia, iż kartkę za kartką przerzuca się z bijącym sercem. Historia Bena i Sheere wciągnęła mnie i trzymała do ostatniej strony. A może tak mówię bo łatwo mnie wystraszyć? Z natury nie lubię horrorów, a to wszystko przez szybkie wpadanie w strach.

Każdy z bohaterów książki był na swój sposób charakterystyczny i interesujący. Z chwilą poznania, od razu polubiłam Sheere. Nie wiem czym, ale dziewczyna zjednała sobie moje serce. Moment w którym uratowała swojego brata, był dla mnie niewiarygodny. Wszystko stało się bardzo szybko. Dziewczyna wiedziała co oznacza ukąszenie tak jadowitego węża. Nie przerażało to jej jednak w tak wielkim stopniu jak powinno - widziała wyłącznie Bena. Bena który jeśli sama czegoś nie zrobi, ześle samego siebie w sidła śmierci.

Jawahal to postać, która od początku przejmowała mnie strachem. Dokładne i staranne opisy autora pomagały mi wszystko dokładnie zobaczyć oczami wyobraźni. Zapoznając się więc z okrucieństwem upiora,  nie zważałam na przewracane kartki. Widziałam stację kolejową, naszych bohaterów, gęstą noc, ruiny... oraz jadący z zawrotną prędkością płonący pociąg z widmem i tysiącem dzieci wrzeszczących opętańczo.

Książką jestem zachwycona. Mogę stanowczo polecić ją każdemu. Każdemu kto chce oderwać się od rzeczywistości i poczuć odrobinę strachu.
Szkoda jednak, że autor nie zamieścił choćby zdania o założycielu sierocińca, który padł ofiarą Jawahala i mało nie spłonął wraz ze swoim gabinetem. Domyślam się jednak, iż wyszedł ze szpitala i powrócił do sierocińca.  Tak więc mimo to, lekturę będę wspominać bardzo dobrze i zdecydowanie każdy powinien zapoznać się z jakimś dziełem tego autora.

Ocena: 10/10

7 komentarzy:

  1. Właśnie niedawno skończyłam tę książkę. Świetna ;) Magiczna. Muszę sięgnąć po inne książki autora.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. widziałam w bibliotece, muszę OBOWIAZKOWO wypożyczyć, tylko jeszcze nie wiem kiedy ;p ale po poziomie Mariny - daleko mi jeszcze do końca przygody z Zafonem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo osób zachwala autora, więc i moja kolej, abym zapoznała się z jego powieścią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może przeczytam tą książkę. Głównie dlatego żeby wyrobić sobie inne, bardziej pochlebne zdanie na temat autora, bo szczerze mówiąc nie przypadł mi do gustu. Ale może w przypadku tej książki będzie inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym kiedyś przeczytać jakąś książkę tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zafon zawsze warty przeczytania, szczególnie, że stoi sobie grzecznie na półce :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świtny blog i odpowiadająca mi tematyka, postaram się zaglądać do Ciebie częśćiej :) Zapraszam do mnie: http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...