poniedziałek, 29 lipca 2013

16. "Rekrut" Robert Muchamore

Terrorystka nie otwiera drzwi obcym w obawie przed tajnymi funkcjonariuszami policji i agentami służb bezpieczeństwa. Jednak jej dzieci przyprowadzają swoich kolegów i biegają z nimi po całym domu.
Kobieta nie ma pojęcia, że jedno z dzieci założyło podsłuch w każdym pokoju, skopiowało zawartość dysku komputera i sfotografowało notes z adresami. To dziecko pracuje dla CHERUBA.
Agenci CHERUBA mają od dziesięciu do siedemnastu lat. Ich zadaniem jest prześlizgiwanie się pod radarem uwagi dorosłych i zdobywanie informacji, dzięki którym przestępcy i terroryści posyłani są za kratki.
Oficjalnie nieletni agenci nie istnieją.


Jeśli mam być od początku szczera, to przyznam że będąc w bibliotece nie sięgnęłabym po tę książkę. W sumie to nigdy nie patrzyłam na półkę z książkami tego gatunku. Jeśli ktoś zwraca uwagę, to u mnie najczęściej można spotkać jakieś paranormal romance. No, ewentualnie fantasy. Po "Rekruta" sięgnęłam tylko z tego powodu, że koleżanka się nim zachwycała. Jakie są więc moje wrażenia?

Młody James po stracie matki trafia wraz z siostrą do sierocińca. Dziewczynkę jednak zabiera jej ojciec. Rodzeństwo zostaje więc rozdzielone. James nie ma warunków do spotkania Laury. W sierocińcu mu się nie podoba. Wpada w złe towarzystwo, zaczynają się kłopoty. Wszystko wydaje się beznadziejne, aż tu pewnego dnia wszystko staje na głowie. Obserwowany James zostaje zgarnięty przez organizację dla młodych agentów - CHERUB - i wywieziony do ich siedziby. Tam zostaje mu ukazany teren ośrodka szkoleniowego oraz mieszkania. Dla chłopaka to miejsce wydaje się znakomite. Wyposażone bogato pokoje to coś zupełnie innego niż sierociniec. Zachwycony James postanawia zostać. Zaprzyjaźnia się z innymi dzieciakami i czuje że w końcu zaznał szczęścia. Ale to jest chyba za piękne by było prawdziwe. Po kilku miesiącach musi przejść szkolenie podstawowe. Jest to bardzo trudne szkolenie. Wyciska nie tylko pot ale i łzy. Czy młody James poradzi sobie na tym trudnym torze? Jak potoczą się jego losy jako rekruta?

Pierwsze 50 stron to opis życia młodego chłopaka przed trafieniem do sierocińca. Muszę przyznać, że nudziło mnie to. Nie przypadła mi do gustu jego matka. Nie przypadła mi do gustu jego szkoła. Nie przypadł mi do gustu sam główny bohater. Czytałam jednak dalej. Już nawet wystawiłam z góry tej lekturze niską ocenę. Stwierdziłam, że najwidoczniej mamy z Natalią różne gusta. Jak to jednak ze mną bywa, nie lubię odstawiać książki. Zawsze muszę skończyć. W życiu miałam tylko jeden wyjątek kiedy wymiękłam. Tak więc czytałam dalej i muszę tutaj zwrócić honor. Książka mnie przyjemnie zaskoczyła. Czym?

Pierwszym ogromnym plusem jest bardzo dużo akcji. Gdy teraz zestawię początek i koniec a także środek książki, to w życiu Jamesa wiele się zmieniło. W ciągu 300 stron przeszedł wiele. Aż trudno sobie wyobrazić, ile może się podziać w tak niepozornej książce. Po przebrnięciu początku, reszta szła po prostu z górki. Aż przyjemnie było przeczytać coś nowego, coś innego.
Kolejnym plusem jest nawiązaniem do wcześniejszego. Wszystko jest starannie opisane. Każdy wątek odpowiednio wykorzystany. Co mam na myśli pisząc starannie? Ano to, że autor nie pisze nam o jednej akcji 50 stron, zmuszając nas do brnięcia i czekania końca, ale właśnie poświęca kilka stron, kilka przyjemnych stron i zmienia ponownie taktykę. Dorzuca nowych wątków, nowych postaci, nowych sytuacji by nam się z Rekrutem nie nudziło. Nawiązałam to wcześniejszego, ponieważ dzięki temu dużo się w książce dzieje.
Następnym plusem jest wątek miłosny. Głównym tematem "Rekruta" są właśnie tajni agencji. A co idzie za agentami? Ich coraz to nowe misje. Pan Muchamore starannie wplótł w tę akcję troszkę wątku miłosnego. Troszkę, żeby nie przyćmić prawdziwego sensu tej lektury. A wiadomo, że te klimaty mi nieraz przypadają do gustu. Co mnie jednak wkurzyło? Że James i Joanna zaraz przypadli sobie do gustu. Albo raczej Joanna dopiero poznała Jamesa i chciała się już z nim całować. Wkurzające? Wkurzające, ale chyba można przymknąć na to oko.

Podsumowując, książka mi się spodobała. Nie było jakiejś większej rewelacji, ale na pewno miło się czytało. Z pewnością będę kontynuowała serię, nie poprzestanę na "Rekrucie". Jeśli jest ktoś zainteresowany tematyką, niech się zabiera za czytanie. A jeśli nie, to pamiętajcie, że ja również sądziłam, że to nie dla mnie. Sądzę jednak, że każdy może spróbować. Decyzja należy do Was. :)

Ocena: 7/10

2 komentarze:

  1. Mi książkę polecał kolega, wypożyczyłam, ale wtedy nie miałam czasu, by ja przeczytać. Teraz przypomniałaś mi o niej, więc powinnam znów jej poszukać :)

    Pozdrawiam.

    PS Po kliknięciu w Twój nick na moim blogu przeniosło mnie na Twoja stronę w google+, radziłabym Ci udostępnić choć jeden post, bo trudno się dostać na Twojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...