poniedziałek, 28 stycznia 2013

4. "Syzyfowe prace" Stefan Żeromski

Moja opinia:

Zapewne nie sięgnęłabym po tę książkę gdyby nie była to moja lektura szkolna. Nawet jakbym się kiedykolwiek skusiła, z pewnością bym jej nie ukończyła. Syzyfowe prace to bardzo trudna pozycja. Zawiera ona dużo opisów, które napisane zostały w starszej polszczyźnie (XIX wiek). Występuje wiele zwrotów niezrozumiałych, co utrudnia lekturę.

Od razu chciałam zaznaczyć, że nie będę wystawiała książce oceny w skali od 1 do 10. Moim zdaniem nie ma do tego warunków. Nie mogłabym ocenić pomysłu autora do napisania książki ani też sposobu jego wykorzystania. Jest to lektura, która opowiada o prawdziwych losach ludzi w czasie rusyfikacji na ziemiach polskich. Pod uwagę do oceny musiałabym także wziąć język, który w Syzyfowych pracach jest trudny. Jest to bowiem książka pisana w dziewiętnastym wieku.

Mimo wielu trudności, niektóre momenty mnie zainteresowały. Wyobrażałam sobie ówczesną Polskę, gdy ludność nie mogła posługiwać się swoim językiem. Całkowicie zakazane wtedy było posługiwanie się językiem ojczystym, zmuszano natomiast ludność do mówienia po rosyjsku – językiem urzędowym.

Większa część książki opowiadała o życiu młodego Marcinka Borowicza. Opisywane były jego dokonania w szkole oraz stosunek do kolegów i nauczycieli. Chłopiec był lubianą przeze mnie postacią. W miarę jednak gdy kształcił się w klerykowskim gimnazjum i dojrzewał zmieniając się w pewnego siebie młodzieńca – zaczęłam źle go oceniać. Jego pozycja w moich oczach gwałtownie malała wraz z przerzucanymi kartkami. Marcinek – chłopak, którym kiedyś pomiatano, sam zaczął wyśmiewać się z innych. Zmienił się, robił to co chcieli jego koledzy. Przez długi czas nie robił sobie nic z faktu jawnej rusyfikacji. Dopiero gdy usłyszał recytowaną w języku ojczystym „Redutę Ordona” zmienił się ponownie i przypomniał sobie o ukochanej Polsce.

Z lektury tej można wiele wynieść. Czytając zadziwiałam się jak w tamtych czasach każdy pragnął się kształcić. Większość dzieci gorliwie wysłuchiwała słów nauczyciela, a we współczesnym gimnazjum? Młodzież rozwala lekcje i myśli tylko o powrocie do domu. Niezłomna wola do posiadania wiedzy w tamtych czasach jest godna podziwu.

Pod koniec, gdy zostało mi może trzydzieści stron już naprawdę myślałam, że nie dam rady. Książki tego typu nie są dla mnie a już tym bardziej pisane tak trudnym językiem. Jeśli jednak ktoś ma Syzyfowe prace jako lekturę szkolną, niech się bierze za czytanie bo mimo wszystko warto. Warto mozolnie czytać by w końcu dojść do momentu, gdy podczas rusyfikacji w jednej z klas gimnazjum w Klerykowie zostaje recytowana w języku ojczystym "Reduta Ordona"..

1 komentarz:

  1. Mi sie odobiście książka podobała ;) Jednak "Ludzie Bezdomni" Żeromskiego są dopiero lekturą nie do przebrnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...