wtorek, 29 stycznia 2013

Stos #1

Hej :) Postanowiłam wrzucić mój pierwszy stosik. ;3
Wszystkie książki pochodzą z biblioteki, dzisiaj miałam iść zapytać o Wybraną z Domu Nocy, ale stwierdziłam, że pani w bibliotece będzie krzywo na mnie patrzeć, bo wyporzyczam wyporzyczam a wcale nie oddaje haha :D
A więc mój stos prezentuje się tak:




Od góry:

"Władca pierścieni. Drużyna pierścienia." - J.R.R. Tolkien
"Głębia" - Tricia Rayburn
"Harry Potter i Więzień Azkabanu" - J.K. Rowling
"Lodowa Pustynia" - Maite Carranza
"Niepokój" - Maggie Stiefvater
"Heartland. Kiedyś zrozumiesz" - Lauren Brooke
"Przekleństwo Odi" - Maite Carranza
"Oksa Pollock * Ostatnia nadzieja" - Anne Plichota & Cendrine Wolf
"Rekrut" - Robert Muchamore
"Pałac Północy" - Carlos Ruiz Zafón

A więc to by było na tyle. ;) Ferie się skończyły i mniej czasu na czytanie ;C Ale nic nie trwa wiecznie. ;) 
Tak czy siak czytać będę dalej. ;3

Hmm może ktoś czytał coś z mojego stosu? Co jest bardziej warte przeczytania od reszty? Piszcie :)
A za niedługo ukaże się recenzja Władcy pierścieni więc zabraszam do odwiedzana :D
Pozdrawiam xx

poniedziałek, 28 stycznia 2013

4. "Syzyfowe prace" Stefan Żeromski

Moja opinia:

Zapewne nie sięgnęłabym po tę książkę gdyby nie była to moja lektura szkolna. Nawet jakbym się kiedykolwiek skusiła, z pewnością bym jej nie ukończyła. Syzyfowe prace to bardzo trudna pozycja. Zawiera ona dużo opisów, które napisane zostały w starszej polszczyźnie (XIX wiek). Występuje wiele zwrotów niezrozumiałych, co utrudnia lekturę.

Od razu chciałam zaznaczyć, że nie będę wystawiała książce oceny w skali od 1 do 10. Moim zdaniem nie ma do tego warunków. Nie mogłabym ocenić pomysłu autora do napisania książki ani też sposobu jego wykorzystania. Jest to lektura, która opowiada o prawdziwych losach ludzi w czasie rusyfikacji na ziemiach polskich. Pod uwagę do oceny musiałabym także wziąć język, który w Syzyfowych pracach jest trudny. Jest to bowiem książka pisana w dziewiętnastym wieku.

Mimo wielu trudności, niektóre momenty mnie zainteresowały. Wyobrażałam sobie ówczesną Polskę, gdy ludność nie mogła posługiwać się swoim językiem. Całkowicie zakazane wtedy było posługiwanie się językiem ojczystym, zmuszano natomiast ludność do mówienia po rosyjsku – językiem urzędowym.

Większa część książki opowiadała o życiu młodego Marcinka Borowicza. Opisywane były jego dokonania w szkole oraz stosunek do kolegów i nauczycieli. Chłopiec był lubianą przeze mnie postacią. W miarę jednak gdy kształcił się w klerykowskim gimnazjum i dojrzewał zmieniając się w pewnego siebie młodzieńca – zaczęłam źle go oceniać. Jego pozycja w moich oczach gwałtownie malała wraz z przerzucanymi kartkami. Marcinek – chłopak, którym kiedyś pomiatano, sam zaczął wyśmiewać się z innych. Zmienił się, robił to co chcieli jego koledzy. Przez długi czas nie robił sobie nic z faktu jawnej rusyfikacji. Dopiero gdy usłyszał recytowaną w języku ojczystym „Redutę Ordona” zmienił się ponownie i przypomniał sobie o ukochanej Polsce.

Z lektury tej można wiele wynieść. Czytając zadziwiałam się jak w tamtych czasach każdy pragnął się kształcić. Większość dzieci gorliwie wysłuchiwała słów nauczyciela, a we współczesnym gimnazjum? Młodzież rozwala lekcje i myśli tylko o powrocie do domu. Niezłomna wola do posiadania wiedzy w tamtych czasach jest godna podziwu.

Pod koniec, gdy zostało mi może trzydzieści stron już naprawdę myślałam, że nie dam rady. Książki tego typu nie są dla mnie a już tym bardziej pisane tak trudnym językiem. Jeśli jednak ktoś ma Syzyfowe prace jako lekturę szkolną, niech się bierze za czytanie bo mimo wszystko warto. Warto mozolnie czytać by w końcu dojść do momentu, gdy podczas rusyfikacji w jednej z klas gimnazjum w Klerykowie zostaje recytowana w języku ojczystym "Reduta Ordona"..

wtorek, 22 stycznia 2013

3. "Syrena" Tricia Rayburn

Opis:

Dla Vanessy i Justine Sands miały to być zwyczajne wakacje w miasteczku Winter Harbor. Jednak któregoś dnia, po burzliwej rodzinnej kłótni, Justine udaje się nad urwisko, by poskakać do wody, a nazajutrz fale wyrzucają jej ciało na brzeg. Vanessa przeczuwa, że to coś więcej niż nieszczęśliwy wypadek. Wkrótce następuje seria tragicznych zdarzeń - przerażeni mieszkańcy nadmorskiego miasteczka znajdują na plaży ciała mężczyzn z twarzami zastygłymi w szerokim uśmiechu... Czy to, co odkryje Vanessa, może oznaczać koniec jej wakacyjnej miłości, a nawet życia, jakie dotąd wiodła?


Moja opinia:

Szczerze nie wiem co mam myśleć o tej pozycji. Czytając opis z tyłu okładki byłam przekonana, że jest to świetna, wciągająca książka. Niestety ja się na niej zawiodłam. Pomysł autorki zdecydowanie wydaję się dobry i nie jest oklepany jak to można powiedzieć o innych książkach. Moim zdaniem jednak nie został on w pełni wykorzystany. Praktycznie do połowy wiało nudą. Zdążyłam już nawet stwierdzić, że mi się ona dłuży. W końcu jednak autorka przeszła do konkretów. Byłam zadowolona, że nareszcie się coś wydarzy i zmieni całkiem moją niską ocenę dla tej pozycji. Ale tu znowu poczułam zawód. Niby czytając tą książkę w późnych godzinach, koło północy natrafiłam na momenty, w których serce biło szybciej przez grozę sytuacji, ale autorka potrafiła stronę dalej unormować wszystko, niszcząc tym doskonały wątek.

Tym, co zaskoczyło mnie patrząc na pierwszą stronę, był brak akapitów. Nie wiem czy może był to błąd podczas wydawania książki, czy też może było to celowe. Nie mniej jednak utrudniało mi czytanie. Nieraz nie wiedziałam do kogo należy dana wypowiedź, ponieważ ostatnia była zakończona na końcu linijki, a następna na samym jej początku - nie było żadnego odstępu.

Zaczynając książkę również często nie rozumiałam sensu przeczytanego momentu. Pierwsze teksty są jakieś niejasne, w niektórych momentach zastanawiałam się o co chodzi. Przykładem może być opis zaczynający rozdział drugi. Musiałam przeczytać stronę by w końcu zrozumieć, że sytuacja, która już ułożyła mi się w głowie jest całkowicie błędna, po czym wracałam na początek by przeczytać ją ponownie w nowym świetle.

Denerwuje mnie w tej lekturze również to, że główna bohaterka Vanessa tak bardzo się wszystkiego boi. Rozumiem ten strach, gdy człowiek porusza się sam w ciemności i wyobraża sobie różne przerażające sytuacje, lecz strach tej dziewczyny przed wszystkim jest dziwny i trochę żałosny. Zaskakującym momentem dla mnie był jednak ten, gdy zrobiła się ona nagle odważna sama z siebie i przespała się z chłopakiem, który do tej pory był dla niej po prostu przyjacielem. Stało się to bardzo nieoczekiwanie.

Jak na razie wymieniłam same minusy książki. Mimo wszystko nie traktuję zapoznania się z nią jako straty czasu - na pewno przeczytam pozostałe książki z cyklu. Jednak na okładce, nad tytułem widnieje napis "tajemnicza, romantyczna, pełna grozy" . Nie całkiem zgodzę się z tymi słowami - momentów pełnych grozy było zdecydowanie za mało by tymi słowami opisać pozycję. Mimo wszystko nie mogę zaprzeczyć iż książka w niektórych momentach potrafiła mnie wciągnąć. Zastanawiają mnie jednak pewne dziwne sytuacje typu wejście do domu i obserwowanie jego mieszkańców. Przecież skoro Zara i Raina nie są zwykłymi ludźmi powinny coś wyczuć, usłyszeć. A tym czasem Vanessa mogła spokojnie odwiedzić Betty i jej pomóc z pewnością robiąc przy tym dużo hałasu. 

Książka jak już wspomniałam nie jest oklepana. W księgarniach lub bibliotekach jest masa książek o wilkołakach, wampirach czy upadłych aniołach. Rzadko jednak się zdarzy spotkać pozycję o takiej tematyce. Jest to duży plus. Pani Tricia w dosyć ciekawy sposób przedstawiła syreny. Są to piękne istoty rozkochujące w sobie mężczyzn którzy nie mogą się im oprzeć.

Podsumowując, sądzę że książka jest raczej dla cierpliwych lub tych, którzy nie lubią gdy sytuacja robi się groźna czy po prostu straszna. Zdecydowanie nie mogłabym polecić tej książki każdemu. To jest jednak moja opinia, być może wielu się ze mną nie zgodzi. Tym którzy są zdecydowani przeczytać życzę więc powodzenia.

Ocena: 6/10

niedziela, 20 stycznia 2013

2. "GONE Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój" Michael Grant

Opis:

W TEN SPOSÓB KOŃCZY SIĘ ŚWIAT
W mgnieniu oka wszyscy znikają… Zostają najmłodsi.
Nastolatki. Uczniowie. Niemowlęta. Nie ma nikogo poza nimi. Nagle milkną telefony. Przestaje działać Internet. Nie ma telewizji. Nikt nie wie, co się stało. Pomoc nie nadchodzi. Nastolatki nieoczekiwanie zaczynają się zmieniać. Zyskują nowe zdolności – niewyobrażalne, groźne, śmiercionośne moce – które z dnia na dzień stają się silniejsze. Których nie sposób kontrolować.
Witaj w nowym, przerażającym świecie, gdzie do głosu dochodzą najgorsze instynkty, gdzie nie ma miejsca dla słabych, a najtrudniejszym zadaniem jest pozostanie sobą…
Czas ucieka.
W dniu swoich piętnastych urodzin znikniesz...


Moja opinia:

Powiem szczerze, że jestem bardzo zaskoczona. Nie spodziewałam się po tej książce TEGO. Czytając opis miałam nadzieję, że nie będzie to zwykła historyjka typu chwila głodu, czary mary i happy end związany z powrotem wszystkich i wszystkiego. Wypożyczyłam tę książkę i jakiś czas stała na półce czekając na swoją kolej, która w końcu nadeszła. Zaczęło się nudno, jakoś nie wciągała mnie 'groza' zniknięcia wszystkich nauczycieli w szkole. Ale jaka książka zaczyna się momentami które do reszty człowieka wciągają? To był dopiero początek. Po kilku stronach przekonałam się o co tyle szumu wokół serii GONE. Niezwykłe losy Sama i Astrid potrafią bezdusznie zagłębić człowieka w swojej lekturze. Czytając, nie ma czasu na nudę. Skończyła się jedna akcja, człowiek myśli, że teraz będzie wszystko ok przez jakiś czas, ale po kilku stronach Grant znów bezlitośnie utrudnia życie bohaterom. 

Uszczęśliwił mnie moment, w którym Sam i Astrid w końcu zaczęli coś do siebie czuć. Coś większego. Od początku wierzyłam, że coś z tego będzie. Chyba w głębi duszy jestem miłośniczką romansów. Niestety Caine ich miłość wykorzystywał, wiedział że Astrid to słabość Sama.
Caine i Diana? Może się mylę, ale sądzę że Diana również ma pewną słabość do Sama. Nic nie czuje do zakochanego Caine'a, co bardzo rozwściecza chłopaka.

Będąc w połowie książki, zadałam sobie pytanie. Dlaczego bohaterowie boją się zniknąć w swoje piętnaste urodziny? Przecież skoro znikną jak wcześniej dorośli, to bardzo prawdopodobne że znajdą się tam gdzie oni. Niecierpliwiłam się, chciałam odpowiedzi. Zaspokoiłam ciekawość czytając idealny sekunda po sekundzie opis znikania, odkryty przez Komputerowego Jacka. I teraz moja ciekawość jeszcze bardziej wzrosła. Co to jest? Co to za istota, która pojawia się przed nastolatkiem który obchodzi piętnaste urodziny? I czym jest Ciemność?

W lekturze zdecydowanie zadziwił mnie gadający kojot - spodziewałam się wszystkiego i przetrawiłam latającego węża, mewę ze szponami, ale kojot całkowicie mnie zaskoczył. Co dopiero musieli przeżyć bohaterowie książki stojąc z typem twarzą w twarz.

Często zastanawia mnie, kto spowodował ETAP. Nie dochodzi do mnie niestety fakt, że zrobiło to dziecko. Pan Grant na pewno w jakiś sposób ten wątek również bardziej ubarwił.
Interesuje mnie również, co rzeczywiście stało się z wszystkimi ludźmi powyżej piętnastych urodzin. Co się z nimi mogło stać? Czy poza barierą otaczającą ETAP istnieje zwykły świat w którym oni żyją?

Podsumowując, mogę śmiało stwierdzić iż książka jest warta przeczytania. Polecam ją każdemu, kto szuka lektury, która da 'kopa' i jest przesycona nieprzerwaną akcją. Bez wątpienia losy dzieciaków z Perdido Beach zaciekawią każdego czytającego.

Ocena: 10/10

czwartek, 17 stycznia 2013

1. "Drżenie" Maggie Stiefvater

Drżenie - Maggie Stiefvater


Opis:

Historia z Mercy Falls zaczyna się w momencie, gdy jeden ze szkolnych kolegów Grace, zostaje ugryziony przez wilki. Jak głosi plotka, jego ciało w tajemniczych okolicznościach znika z kostnicy. Tymczasem Grace, sama jako dziecko pogryziona i cudem uratowana przed sforą, od lat widuje pod domem wilka o pięknych złotych oczach.. Przy każdym rozdziale podana jest temperatura otoczenia. To ona ma decydujący wpływ na postać człowieka-wilka, którego chłód zmienia w zwierzę.

Granica między dobrem a złem nie jest tożsama z granicą między człowiekiem a wilkiem. Opowieść o wilkołakach to klucz do sedna tego, co najważniejsze dla młodych ludzi: do miłości, przyjaźni ale i do samotności czy nieuniknionego okrucieństwa. Można w niej odnaleźć źródła rywalizacji, zazdrości a także wybaczenia.


Moja opinia:

Drżenie to kolejna książka o wilkołakach - tak właśnie pomyślałam w bibliotece. Wypożyczając ją byłam nastawiona na historię zwykłej dziewczyny i chłopaka - wilkołaka. W moich wyobrażeniach mieli oni się zakochać i próbować żyć ze sobą mimo różnych przeciwności. Teraz widzę, że moje myślenie było całkowicie błędne.

Drżenie to książka zupełnie różna od tych zwykłych opowieści o zmiennokształtnych. W niej nie ma wikołaków - ludzi którzy zmieniają się na zawołanie. Są tylko ludzie i wilki, a warunkiem przemiany jest temperatura. 
Sam - wrażliwy, opanowany chłopak po przejściach i Grace - odważna, samodzielna lecz czasem dziwna dziewczyna to bohaterowie, którzy przypadli mi do gustu. Polubiłam ich, nie mogę jednak powiedzieć że od razu. Czasem denerwowało mnie zachowanie Grace, czasem Sama. Mimo wszystko jest w nich coś.. coś co dało mi ich polubić. Jestem zadowolona, że nie zostali wykreowani na chodzące ideały. Tego bym nie zniosła

Spodobało mi się w książce to, że Sam mimo swojej ogromnej miłości potrafił się opanować. Nieraz czytałam opowiadanka w których bohaterowie zaraz po poznaniu, po uszy zakochani, spędzali ze sobą upojną noc. Główni bohaterowie Drżenia byli inni. Sam spędzał noce w domu Grace, leżąc na skraju łóżka - nie chciał by doszło do czegoś, czego oboje by żałowali. Spoglądał on jednak na Grace wzrokiem, który można powiedzieć był gorętszy niż dotyk. 

Książka spodobała mi się bardzo, choć muszę przyznać, nie przeczytałam jej od razu. Od początku nowego roku miałam pewnego rodzaju znudzenie książkami. Nie chciało mi się czytać, a w ciągu dnia oglądałam tylko ulubiony serial. W poniedziałek jednak wzięłam się w garść i nie żałuję - książka tak mnie wciągnęła, że nie wiedziałam kiedy minęły te dziesiątki stron.
Zanurzenie się w lekturę o miłości Sama i Grace jest warte poświęcenia czasu. Naprawdę polecam każdemu. Historia zakochanych wciąga i naprawdę trudno jest oderwać się od lektury.

Ocena: 9/10

Wstęp do bloga.

Cześć, jestem Kasia. Mam 16 lat i chodzę do klasy III gimnazjum. Założyłam bloga, ponieważ chciałabym zapisywać tu moje opinie i uczucia związane z przeczytanymi książkami. Będę tu zatem wstawiała moje "recenzje" książek. Muszę przyznać że od dawna chciałam prowadzić takiego bloga, ale zastanawiałam się czy mi się to szybko nie znudzi. W końcu postanowiłam zaryzykować. Mam nadzieję, że kogoś te moje opinie zainteresują i że dzięki mnie niechętni przekonają się do lektury. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...