niedziela, 29 grudnia 2013

24. "Delirium" Lauren Oliver

Mówili, że bez [miłości] będę szczęśliwa. 
Mówili, że będę bezpieczna. 
I zawsze im wierzyłam. Do dziś. 
Teraz wszystko się zmieniło. 
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez 
ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie.

Dawniej wierzono, że [miłość] jest  
najważniejszą rzeczą pod słońcem. 
W imię [miłości] ludzie byli w stanie 
zrobić wszystko. Nawet zabić.

Potem wynaleziono lekarstwo na [miłość]...

Czy gdyby miłość byłą chorobą, chciałabyś się wyleczyć? 


Mówią, że miłość, to najpotężniejsze uczucie spośród wszystkich jakie odczuwamy. Z miłości możemy zrobić wszystko. Dla ukochanej osoby, niewiele myśląc, moglibyśmy skoczyć w ogień. Gdy jednak stracimy kogoś bliskiego, nasze serce pęka, rozpada się. Czujemy ogromną tęsknotę. Jeśli pokochana przez nas osoba nas zrani, odczuwamy ból, rozpacz. Odnosimy uczucie, jakby ktoś wbijał nam nóż w serce. Nie myślimy wtedy racjonalnie. Nie powstaniemy zaraz z podniesioną głową, by pokazać jacy jesteśmy silni. Złamane serce nie potrafi się w krótkim czasie zregenerować. A nawet jeśli, to już na zawsze pozostanie na nim blizna.
Miłość może przerodzić się w nienawiść, która oblepia nasze oczy i zapuszcza korzenie w każdej części naszego ciała. Jest to kolejne niebezpieczne uczucie, mogące zabić. Pod wpływem nienawiści, nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji działań. Ogarnia nas złość i gniew. Wszystkie negatywne emocje zbierają się w jedno.
Ale jak to jest żyć w świecie bez skrajnych emocji? W świecie, w którym panuje równowaga, spokój i wszystko jest na swoim miejscu? W świecie, w którym odpowiedzią na [miłość] jest remedium?

Przyznaję bez bicia, że ta oto książka leżała mi na półce chyba z pół roku. Nie wiem czemu jej nie przeczytałam. Gdy tylko "Delirium" pojawiło się w księgarniach, od razu chciałam ją zdobyć. Tak więc zakupiłam całą trylogię. Co się więc ze mną stało, gdy paczka doszła? Ogarnęły mnie mieszane uczucia, i odstawiłam książki na półeczkę.. Nie wiem, może się bałam, że się zawiodę? W końcu jednak nadeszły Święta, wolny czas na czytanie i maleńka półeczka z książeczkami do wyboru. Tak więc po "Intruzie" nadeszła pora na "Delirium". Jakie są moje odczucia po lekturze?

Delirium to choroba, na którą w ostatnich czasach wynaleziono lek - remedium. Jest ono niezastąpione w walce z bezduszną i morderczą miłością - najniebezpieczniejszym uczuciem, jakie do tej pory odkryto. Niezawodny lek, jednak ma wiele skutków ubocznych, które u jednych mogą się pojawić, a u innych niekoniecznie. Mimo to, Lena odlicza tygodnie a nawet dni do swoich osiemnastych urodzin, a co za tym idzie, również do zabiegu. Pragnie być jak najszybciej wyleczona, bojąc się, że stanie się jak jej matka - dopadnie ją deliria i zwariuje. Ludzie będą ją gonić, by siłą poddać leczeniu, a ona zaślepiona przez tą bezduszną chorobę popełni samobójstwo.

Każdy nastolatek przed zabiegiem musi przejść ewaluację. Jest to ostatni zabieg, po którym każdy zostanie sparowany. Każdy otrzymuje również listę swoich kandydatów (najbardziej zbliżonych do własnych umiejętności, wyników z ewaluacji itp.) i w ten sposób wybiera, z kim chciałby spędzić resztę życia. Ma nawet przypisane ile wyda dzieci na świat. Idealne społeczeństwo? Czy raczej nieszczęśliwe i zmarnowane życie? Jak wygląda życie wyprane z wszelkich głębszych uczuć? Hm.. Jeśli o mnie chodzi, nie wyobrażam sobie takiej rzeczywistości. Na świecie żyją jednak również "normalni" ludzie. Ludzie, którzy nie leczą się na delirium, i przez to uznawani są za Odmieńców, za ludzi którzy powinni być wytępieni. Zamieszkują Głuszę, jednak wielu z nich żyje pośród wyleczonych, w świecie, który pokłada nadzieję w remedium.
"Jest nas więcej, niż ci się wydaje, Odmieńców, sympatyków; więcej, niż ktokolwiek się domyśla. Mamy ludzi w policji i w urzędach miejskich. Mamy ludzi nawet w laboratorium."
Musze przyznać, że autorka stworzyła bardzo oryginalne dzieło. Nie spotkałam się jeszcze z książką, w której miłość byłaby chorobą. Już na starcie daje to wiele punktów książce jak i autorce. Jak jednak pani Oliver wybrnęła z postawionego sobie zadania? Odpowiedź brzmi: nienagannie. A nawet lepiej! Stworzyła piękną, wciągającą opowieść, której nie da się odłożyć na bok. Jeśli chodzi o mnie, to tylko na początku coś nie mogłam się wczuć - chyba dalej przeżywałam "Intruza". Jednak z każdą kolejną stroną robiło się coraz ciekawiej, co nie dało mi myśleć o niczym innym jak o losach Leny.

Język autorki jest lekki i zrozumiały. Mogłabym się jednak doczepić do opisów. Jak na mój gust było ich zdecydowanie za mało, przez co nie bardzo mogłam wyobrazić sobie bohaterów. Narracja jest pierwszoosobowa, zatem można się spotkać z wieloma przypadkami, kiedy to Lena wzdycha, że jej przyjaciółka Hana jest super pięknością. Hmm, to mi wiele nie mówi o jej urodzie. Mimo to raczej przewinęło się coś na temat wyglądu, moim jednak zdaniem było to za mało.
Coś co bardzo mi się spodobało, to fragmenty z wielu ksiąg (m. in. z Ksiągi SZZ), w których zawarte są mądrości rządzące przedstawionym społeczeństwem. Znajdują się one na początku każdego rozdziału. Spodobało mi się to, ponieważ dzięki temu czułam się, jakby takie Stany Zjednoczone były rzeczywistością, jakby remedium istniało i trzeba się było wystrzegać miłości.

Zakończenie wywarło na mnie ogromne wrażenie i wzbudziło wiele uczuć. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Pani Oliver bawi się uczuciami czytelnika, pozostawiając go w takim momencie. Nawet moje serce rozdzierało się z rozpaczy, co dopiero miała powiedzieć Lena? Sprytny chwyt, by czytelnik rzucił się na "Pandemonium". Ja postanowiłam jednak, by moje uczucia się unormowały przed lekturą drugiej części, zabrała, się zatem za "Reality show". Hmm.. myślę, że ta książka skutecznie zabiła we mnie wszelkie uczucia zachwytu i temu podobne, które towarzyszyły mi przy "Delirium". :)

Podsumowując, jest to godna przeczytania lektura. Polecam ją każdemu, kto jest zainteresowany tematyką i nie tylko. Jeśli chodzi o mnie, książka rozwiała moje obawy i mam nadzieję, że tak samo będzie z kolejnymi tomami. :)

"Każdy, komu ufamy, na kogo, jak nam się wydaje, możemy liczyć, kiedyś nas rozczaruje."

Ocena: -10/10


Tytuł oryginału: Delirium
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 357

czwartek, 26 grudnia 2013

23. "Intruz" Stephenie Meyer

Świat został opanowany przez niewidzialnego wroga. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich normalne życie. Jedną z ostatnich niezasiedlonych, wolnych istot ludzkich jest Melanie. Wpada jednak w ręce wroga, a w jej ciele zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Intruz bada myśli poprzedniej właścicielki ciała w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa duszy coraz to nowe wspomnienia ukochanego...


Świat zostaje przejęty przez tajemnicze istoty z innej planety. Miliony istnień ludzkich przegrało z Duszami, poddało się. Nie widzieli już żadnych szans na przetrwanie, więc się po prostu wyłączyli. Ale są również tacy, którzy walczą. Ale czy jest ich wielu? Melanie boi się, że w promieniu kilometrów nie ma nikogo, kto mógłby pomóc jej i Jamiemu. Ale czy faktycznie jej obawy okażą się prawdopodobne?

 "Intruz" to książka po którą z początku nie miałam ochoty sięgać. Jeszcze zanim wyszedł film, koleżanka powiedziała mi, że nie mogła jej strawić i odstawiła na bok w połowie tylko przeczytaną. Ale po jakimś czasie zobaczyłam zwiastun filmu i z czystej ciekawości go obejrzałam. Po oglądnięciu go, czekałam z niecierpliwością na więcej, aż w końcu wszedł do kin a potem i na różne strony typu kinomaniak. I z tego, co powiem na temat filmu to to, że zdążyłam go chyba oglądnąć z trzy razy w ciągu jednego tygodnia. Kocham ten film i wiedziałam, że muszę zdobyć książkę. Tak się złożyło, że chyba w Tesco czy gdzieś była za 10 zł. mniej niż w księgarni, więc na co miałam czekać? Od razu ją zabrałam do kasy. I nie żałuję ani złotówki a potem i minuty spędzonej na czytaniu.

Stephenie Meyer to autorka znana głównie z sagi "Zmierzch". Jedni kochają serię o Edwardzie i Belli a inni nienawidzą i chętnie spaliliby na stosie wszystkie tomy które wyszły na światło dzienne. Spotykam ludzi, którzy potrafią uzasadnić niechęć do sagi. Są jednak też tacy którzy powiedzieliby "a bo jest głupia", nawet się nie zastanawiając czemu. I w sumie ja też mogłabym powiedzieć, że historia jest czasem nawet śmieszna, ale nie powiem, bo kocham tę serię, a jednym z powodów jest styl jakim posługuje się autorka.

Gdy otwarłam to tomisko na pierwszym rozdziale, zaczęłam się zastanawiać jak przebrnę przez tyle stron opowieści, którą znam z oglądanego filmu. Okazało się jednak, że i tym razem "Intruz" bardzo mnie wciągnął. Jest wiele książek, które dla rozwinięcia akcji potrzebują stu stron ogromnej nudy, lub sama akcja pojawia się w ostatnich rozdziałach. Zaczynając jednak czytać, od razu mnie wciągnęło. I myślę, że wciągnęłoby właściwie każdego, no chyba że ktoś nienawidzi tego gatunku książek.

Język jest lekki, opisy, myślę, że w miarę barwne. Co do tego nie jestem do końca pewna - czytając wyobrażałam sobie wszystko jako podobne do tego co w filmie. Były jednak momenty, w których moja wyobraźnia musiała się uaktywnić, za co jestem wdzięczna. Po tym, jak w filmie pokochałam Jareda, za to znielubiłam Iana, w książce odzyskał on moją sympatię. Został przedstawiony jako miły, opiekuńczy.. Nie to co z początku Jared. Mimo to czytanie końcówki nie sprawiło mi przyjemności - za dużo Iana i Wandy a za mało Jareda i Melanie. Ale tego można się było domyślić, wszystko w książce toczy się wokół Wagabundy.

No i zakończenie. Byłam nastawiona na coś wielkiego. Stephenie natomiast zakończyła skromniutko a za razem zaskakująco. Nie tego jednak oczekiwałam, i po przeczytaniu czuję lekki niedosyt. I to mogło zaważyć na mojej ocenie, teraz jednak gdy wspominam tę książkę, już prawie nie pamiętam zakończenia, które w sumie nie miało jak utkwić mi w pamięci.

Podsumowując, polecam tę książkę WSZYSTKIM. Oczywiście, jeśli ktoś nie lubi tego typu książek, niech się nie zabiera, jeśli ma zamiar potem ostro krytykować. Mi jednak się bardzo, ale to bardzo podobała i z pewnością do niej kiedyś wrócę. A co do tej recenzji, pewnie niezbyt ciekawie przedstawiłam "Intruza". Sama nie wiem, nie miałam siły na pisanie tej recenzji, chyba zbyt dawno tego nie robiłam i mam pustkę w głowie. Wybaczcie. :)

Ocena: 9/10


Tytuł oryginału: The Host
Wydawnictwo: Dolnośląskie
 Liczba stron: 556

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Stosikowo i świątecznie. :)

Witam wszystkich po długiej, nawet bardzo długiej przerwie. Ostatni mój post pojawił się we wrześniu... a już mamy GRUDZIEŃ! Aż trudno uwierzyć, że przez ten czas nie przeczytałam żadnej książki, którą mogłabym zrecenzować, oczywiście prócz lektur szkolnych. Ale postanowiłam się choć troszkę zrehabilitować i wstawiam ten oto stosik, który zobaczycie niżej. Oczywiście, nie nadrobi on czterech miesięcy nic nie robienia na blogu, ale po nim pojawi się już kilka recenzji, na które mam nadzieję będziecie mieli ochotę czekać, a potem je przeczytać i skomentować. Jeśli chodzi o udzielanie się na Waszych blogach... to z tym też było słabo i na prawdę, bardzo Was za to przepraszam i spróbuję się poprawić. Już od jakiegoś czasu próbuję nadrobić swoją nieobecność i oczywiście będę starała się dalej. Ale nie przedłużając, przedstawiam Wam moje skarby. :)
(wszystkie książki zostały przeze mnie zakupione)






Myślę, że wszystko dobrze widać, jednak dla jasności wypiszę również tytuły. ;)

Od góry:

1. The Fault In Our Stars - John Green
Dużo słyszałam o Gwiazd naszych wina i stwierdziłam, że muszę się z tą książeczką zapoznać. W związku z tym jednak, że słabo mi idzie z angielskim, a raczej ze znajomością słówek, postanowiłam sobie kupić jakąś książkę właśnie w tym języku. Czy sobie poradzę? Nie wiem, ale właśnie dlatego wybrałam GNW. Jeśli książka mnie wciągnie, nie ma szans żebym ją odstawiła w kąt. ;)

2. 52 powody dla których nienawidzę mojego ojca - Jessica Brody
Książka dzisiaj do mnie dotarła. To właśnie na nią czekałam, zanim zrobiłam ten stosik. ;)

3. Reality Show - Nicola Kraus & Emma McLaughlin
Nie wiem co to za książka. W szkole kiedyś tam były targi książek po 7 zł. a ja nic o tym nie wiedziałam. Dopiero na drugi dzień zobaczyłam stoiska (wtedy wszystko kosztowało już 1 zł.), jednak książki były jakieś tam religijne, o świętych. Zobaczyłam więc tą, wyróżniającą się trochę spośród całej reszty i co robię? No biorę i jaram się bo jedynie za złotówkę. A czy książka okaże się ciekawa? Zobaczymy. ;)

4. Makbet - William Szekspir
Jak się zapewne wszyscy domyślają, jest to moja lektura. ;_;

5. Dziecko Gwiazd Atlantyda - Michalina Olszańska
Tą książkę to ja chyba z 3 lata temu kupiłam. :O Nie spodziewam się po niej niczego ambitnego, zważywszy na to, że pisała to piętnastolatka. Mimo to dam jej szansę - to niesamowite, że gdy była rok młodsza ode mnie napisała coś, co zostało wydane i przeczytane przez wielu. Recenzje, których się jednak naczytałam, troszkę mnie zniechęciły...

6. Delirium - Lauren Oliver
Gdy tylko usłyszałam o trylogii, wiedziałam, że muszę ją mieć. Mimo to troszkę poleżała na półce... Aż nie mogę sobie wybaczyć, że tak długo wstrzymywałam się z przeczytaniem tych książek. :\

7. Pandemonium - Lauren Oliver

8. Requiem - Lauren Oliver

9. Intruz - Stephenie Meyer
Jestem zła, że książka jest z okładką filmową, ale jak ją kupowałam, to wręcz byłam zachwycona. 
W końcu nie kto inny na niej jest, tylko Jared. ;) <3


I tak oto kończę moją krótką prezentację zdobytych książek. Na szczęście są święta, więc mam czas na czytanie. Aż się cieszę na samą myśl o tym. <3 Już niedługo pojawi się recenzja Intruza, którym jestem oczarowana *o*. Ale to może w pierwszy dzień świąt, kiedy to nie będę musiała już nic sprzątać i będę sobie spokojnie pisała recenzje.
Podoba wam się stosik? Czytaliście któreś z tych książek? Jeśli tak, to czy warto przeczytać? Piszcie! :)


A przechodząc do drugiej części tytułu mojego posta...
Jutro Wigilia. Pojutrze pierwszy dzień świąt, czyli Boże Narodzenia. No ładnie, co za człowiek byłby ze mnie, gdybym Wam niczego nie życzyła? 
No więc moi Drodzy, Kochani Czytelnicy! Życzę Wam, dużo zdrowia, sił, uśmiechu na co dzień, spełnienia najskrytszych marzeń. By Wasze ukochane książki przychodziły do Was za darmo. Życzę też wielu sukcesów, nawiązywania coraz to nowych współprac z wydawnictwami. I co najważniejsze - jak najwięcej CZASU na czytanie, którego nieraz nam brakuje. Mi by on się przydał i to bardzo.
Oczywiście życzę Wam, byście te chwile z rodziną spędzili radośnie, by panowała wszędzie zgoda i miłość. I oczywiście niech nie zabraknie świątecznej atmosfery! Niech nikt nie zapomni oglądnąć sobie Kevina, który jest tradycją. ^.^ (ja już chyba sobie podaruję, mam dość oglądania czegoś co znam doskonale na pamięć). Kończąc, życzę również szalonego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku! Nie wiem, co mogłabym Wam jeszcze napisać, nie umiem składać życzeń. Mogłam wynaleźć coś na internecie (wujek Google zawsze pomoże), ale stwierdziłam, że nie byłoby to wtedy takie płynące prosto z serca i szczere. :)




Pozdrawiam cieplutko Kochani! <3

sobota, 21 września 2013

22. "Płonący Stos. Księga 1" Cate Tiernan

Ja jestem nią. 
Ona jest mną. 
Jesteśmy czarownicami. 

Dlaczego zostałyśmy rozdzielone? 
Dlaczego teraz się spotkałyśmy? 
I dlaczego obie kochamy tego jednego…


Thais
Nienawidzę Nowego Orleanu. Nienawidzę mojej nowej opiekunki, która pojawiła się znikąd, kiedy zginął mój tata. Nienawidzę całego mojego nowego życia i tego, że muszę zaczynać ostatnią klasę liceum w nowej szkole. Jakbym stała na krawędzi klifu i coś przerażającego miało mnie popchnąć w dół, w jakiś nieznany świat. Co tam znajdę? Siebie? A jeśli coś gorszego – prawdę o mojej przeszłości?


Clio
Dziś w szkole spotkałam drugą mnie. Mnie z innym imieniem, ale jednak mnie – z moimi czarnymi włosami, zielonymi oczami i identycznym znamieniem na policzku.
Jedna z tych historii o bliźniętach rozdzielonych po urodzeniu? O nie - prawda jest o wiele bardziej niesamowita, o wiele bardziej mroczna. A jej poszukiwanie połączy nas magią i krwią, i podzieli uczuciem do tego samego chłopaka...



Książkę wypożyczyłam przypadkowo. Nie trafiła by do mnie na półeczkę, gdybym miała choć odrobinę większy wybór w bibliotece. Ale nie miałam i sobie pomyślałam, dlaczego nie? 

Bliźniaczki. Rozdzielone zaraz po urodzeniu. Jedna wyjeżdża z ojcem, druga pozostaje z babcią. Gdyby nie mały przypadek, może w ogóle by się nie spotkały? Brzmi ciekawie. A jak jest w istocie?

Recenzja będzie krótka, bo nie mam czasu na głębsze przemyślenia - mam zbyt dużo nauki i mało czasu by jeszcze przeznaczać go na pisanie recenzji. 
Nie ukrywam, że czytałam tę pozycję cały wrzesień. Ale tu nie chodzi o to, że jest to pozycja nuuuudna. W sumie to sama teraz nie wiem co o niej myśleć. Potrafiłam nie myśleć o niej przez cały tydzień szkolny. Dzisiaj postanowiłam wziąć się za nią i przeczytałam dzięki tej decyzji ostatnie sto stron. Nie powiem, bardzo mnie wciągnęły. A co do początku? Jeśli o mnie chodzi, od razu wczułam się w atmosferę Nowego Orleanu. Bardzo zainteresowały mnie losy bliźniaczek. No i jeszcze Luc. Namieszał chłopak, oj bardzo i powinnam nim gardzić,ale ja tylko czekam na akcje z nim w kolejnej księdze, po którą mam nadzieję oczywiście sięgnąć.

Bohaterowie mi się nawet podobają. Nie są idealni i to jest okej. :) Do niedawna dziwiłabym się jak bliźniaczki mogą dalej pragnąć Luca, lecz przez pewne wydarzenia doskonale to rozumiem. Moim zdaniem jest to ciekawa lektura, nie jakaś bomba. Po prostu miła lekturka. Polecam zainteresowanym. :)


Ocena: -8/10


Oryginalny tytuł: Balefire Omnibus #1: A Chalice of Wind; A Circle of Ashes
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 415

niedziela, 1 września 2013

Podsumowanie wakacji + krótka informacja

Witam wszystkich. :) Jak widać będzie to post dotyczący podsumowania. Będzie to pierwsze podsumowanie na tym blogu, postanowiłam zrobić od razu z lipca i sierpnia. Z poprzednich miesięcy po prostu się nie opłacało. Bo kto by chwalił się trzema czy czterema przeczytanymi książkami? No właśnie. :D

W sumie to teraz i tak nie ma się czym chwalić. Moim zdaniem przeczytałam mało książek, ale podsumowanie chciałam sobie w końcu wstawić. Jak na mój gust, mój wynik mógł być duuuużo, dużo lepszy. W końcu nigdzie nie wyjeżdżałam w wakacje. No ale gdy tylko moja mama widzi mnie z książką, od razu robi mi kazanie na temat bałaganu w domu, przez co muszę porzucić lekturę na rzecz odkurzacza. ;_;

Zanim przystąpię do podsumowania, chciałam podziękować tym "cierpliwym", którzy komentowali moje posty. Nie było ich wielu, nieraz pod recenzją pojawił się tylko 1 komentarz, ale ja i tak dziękuję za to że znalazła się choć jedna osoba która chciała przeczytać to, co miałam do powiedzenia na temat danej książki. Należą się wielkie podziękowania. :)
A więc przejdźmy do podsumowania.




Książki przeczytane w lipcu:


  1. "Pałac Północy" Carlos Ruiz Zafón [recenzja]
  2. "Zamieniona" Amanda Hocking [recenzja]
  3. "Rozdarta" Amanda Hocking [recenzja]
  4. "Przywrócona" Amanda Hocking [recenzja]
  5. "Rekrut" Robert Muchamore [recenzja]

Łączna liczba przeczytanych stron: 1516
Średnia liczba przeczytanych stron dziennie: 49



Książki przeczytane w sierpniu:

  1. "GONE Zniknęli. Faza Druga: Głód" Michael Grant [recenzja]
  2. "Osaczona" P.C. Cast + Kristin Cast [recenzja]
  3. "Heartland. Blizny przeszłości" Lauren Brooke
  4. "Zwiadowcy. Ziemia skuta lodem" John Flanagan [recenzja]
  5. "Mechaniczny anioł" Cassandra Clare [recenzja]
  6. "Jutro 2. W pułapce nocy" John Marsden [recenzja]
  7. "Heartland. Więzy krwi" Lauren Brooke

Łączna liczba przeczytanych stron: 2343
Średnia liczba przeczytanych stron dziennie: 75


Ogółem w wakacje przeczytałam 3859 stron czyli 62 strony dziennie.

Nie jest to może imponujący wynik, jak dla mnie jednak całkiem dobry. Można się jednak po nim domyślić, że we wrześniu będzie duży problem, skoro nawet w wakacje nie dobijam miesięcznie do 10 książek. :)

Nie piszę już w podsumowaniu która książka mi się najbardziej podobała a która najmniej. Która była zaskoczeniem a która mnie zawiodła i tak dalej. Może kiedyś, jak zrobię kolejne podsumowanie. :) (czyli nie wiadomo kiedy) 




+ KRÓTKA INFORMACJA


Zaczął się wrzesień, miesiąc którego najbardziej się obawiałam. Jutro idę na rozpoczęcie roku w nowej szkole, już jako licealistka. Nowi ludzie, nowe otoczenia. Zdaję sobie sprawę, że będę musiała się wziąć twardo do nauki już od pierwszych tygodni. Profil MAT - BIOL - CHEM będzie ciężki. Wiem to już teraz. Nie sądzę więc, bym miała dużo czasu na czytanie. A co dopiero na prowadzenie tego bloga. Przyszła mi nawet do głowy myśl by go usunąć.W końcu i tak mało kogo interesują moje recenzje. Ale nie, postanowiłam go jednak zostawić. Kto wie, może dodam tu jakąś recenzję we wrześniu, może ktoś ją nawet skomentuje. 
A nawiązując do komentarzy. Zauważyłam, że ostatnimi razy coraz mniej osób komentuje. Nieraz zdarzało się po 10 komentarzy a teraz 1 czy 2. Chciałam zapytać tych którzy dotrwają do końca tej notki, czy denerwuje Was coś w moich recenzjach? Nie wiem, może są jakieś zbyt długie, zbyt nudne, sztywne. Lub po prostu nie umiem pisać dobrych recenzji? Piszcie co negatywnego zaobserwowaliście, ja postaram się to poprawić !

POZDRAWIAM WSZYSTKICH CIEPLUTKO! :))

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

21. "Jutro 2. W pułapce nocy." John Marsden

Mam na imię Ellie. Coś wam opowiem.
To były nasze najlepsze wakacje. Ale po powrocie zastaliśmy coś, co na zawsze zmieniło nasze życie. Jeszcze nigdy nie mieliśmy takich kłopotów.
Na początku było nas ośmioro, teraz została szóstka. Nie wiemy, co się dzieje z dwójką naszych najlepszych przyjaciół. Umieramy ze strachu i bardzo za nimi tęsknimy. I dlatego, chociaż to niebezpieczne, a nasz plan nie jest idealny, spróbujemy ich odbić, nawet jeśli nie mamy pojęcia, co przyniesie jutro.
A ja? Chyba się zakochałam. Nie wiem, czy to najlepszy czas na takie rzeczy.


O ile pierwsza część wydawała mi się przeciętna, no po prostu mnie nie porwała jak to się tego spodziewałam, o tyle druga część bardzo mnie zaciekawiła i wciągnęła. Sama nie wiedziałam co o tej książce myśleć, można nawet stwierdzić że odkładałam ją "na później". Wydawało mi się, że będzie to trudna lektura, że mnie nie zainteresuje a będę musiała tylko się przy niej nudzić. Nic bardziej mylnego. :)

Po odejściu Kevina i Corrie, Ellie i jej przyjaciele nie wiedzą co mają ze sobą zrobić. Wszyscy bardzo przeżyli wydarzenia ostatnich dni czy tygodni. Chodzą po Piekle bez większego celu. W końcu jednak powstała inicjatywa uratowaniu dwójki przyjaciół. Problem w tym, że odbicie dwóch ludzi z rąk wroga będzie bardzo niebezpieczne. A czy im się w efekcie uda? Co nasi bohaterowie zastaną na terenie szpitala? Czego dowiedzą się o swoich rodzinach i o ich warunkach życia na terenie wystawowym?

Bardzo podoba mi się narracja pierwszoosobowa w tej serii. Wszystko o czym czytamy w książce, jest przedstawione z punktu widzenia Ellie. Wiadomo, że są utrudnienia w związku z takim typem narracji - nie wiemy co się dzieje w miejscu, w którym Ellie akurat nie przebywa. Ale to jest w tym najlepsze. Dopiero w chwili, gdy dziewczyna dociera do szpitala możemy dowiedzieć się o warunkach życia pacjentów. Pod koniec książki dowiadujemy się co się stało z Chrisem, który zniknął z Piekła, a przyjaciele nie mieli pojęcia gdzie go szukać. Ja stwarzałam sobie różne rozwiązania, ale nie trafiałam. Nie ma to jak przeczytanie w końcu odpowiedzi na kłębiące się w głowie pytanie.

W drugiej części trochę bardziej rozwinął się wątek miłosny. W niektórych chwilach chciało mi się śmiać z takich momentów, ale próbowałam się opanować. Mimo to, nie podobał mi się tak bardzo ten wątek. Może był poprowadzony nie w moim stylu? Jeśli w ogóle mój styl w tej dziedzinie istnieje. Dobrze, jednak że było tego nie za dużo i dało się spokojnie czytać skupiając się na głównym sensie tej książki.

Jak proste to było do przewidzenia, tak bohaterowie książki Jutro obmyślili nową akcję. Ale raczej więcej niż jedną. Doskonale pamiętam, jak czytając kilka dni temu serce mi biło na samą myśl, że ktoś może być zaskoczony i schwycony przez najeźdźców. I to jest najlepsze w czytaniu takich książek. Nie wiesz co stanie się z bohaterami i boisz się tak jakbyś to Ty był razem z nimi Czytelniku. Ja kocham taki moment, jednak wydaje mi się, że było tu takich zbyt mało. Wiadomo więc, czego oczekuję teraz po trzeciej części.

Teraz w końcu otrzymałam odpowiedź na moje pytanie - czy są inni ludzie, czy większe grupy które ukrywają się na wolności. Tak, tak, spotykamy się tutaj z takimi. Bardzo się ucieszyłam na samo przeczytanie o tym, sama chciałam zobaczyć, jak to będzie gdy dowództwo przejmą dorośli. Ale jak się okazuje, dzieciaki są odważniejsze od starszych. Nie do wiary, prawda? I jak będzie wyglądało życie, gdy nie trzeba się już będzie przejmować niczym. Żadnymi akcjami i niebezpieczeństwem. Dla mieszkańców Piekła przynosi to ze sobą ogromną ulgę. Ale czy na długo?

Autor wprowadza nas w świat wojny można powiedzieć bardzo dobrze. Ja, przyznam szczerze nie jeden raz zapominałam o rzeczywistości i pozwalałam sobie na przebywanie w świecie pana Marsdena. Język jest prosty, czyta się dość lekko. Wszystko widzimy oczyma Ellie. Moim zdaniem taki typ narracji idzie jak najbardziej na plus dla tej serii. Jedyne co mi nieraz nie pasowało, to dialogi. I mówię to ja, osoba której jedną z największych przyjemności jest czytanie dialogów. A nie pasowały mi one, bo wydawały się takie.. sztywne. Pozbawione nieraz emocji. Krótkie. Ale na szczęście nie zdarzało się to ciągle. Jak dla mnie jednak, nie powinno być takiego momentu w którym można tak pomyśleć.

Dla tych, którzy nie czytali jeszcze nawet pierwszej części, jak najbardziej polecam. Moim zdaniem jak najbardziej warto. Po przeciętnej pierwszej części, nastąpiła bardzo dobra druga a trzecia to już mam nadzieję że będzie fenomenem. Wiadomo, nie każdemu taka tematyka może się spodobać, ale przynajmniej spróbować zmierzyć się z serią każdy może, bo może nas wiele zaskoczyć. :)


Ocena: +8/10

Oryginalny tytuł: The Dead of the Night
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 269

środa, 21 sierpnia 2013

20. "Mechaniczny anioł" Cassandra Clare


Magia jest niebezpieczna, ale miłość jeszcze bardziej. Szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje ocean, by odnaleźć brata, a celem jej podróży jest Anglia za czasów panowania królowej Wiktorii. W londyńskim Podziemnym Świecie, w którym po ulicach przemykają wampiry, czarownicy i inne nadnaturalne istoty, czeka na nią coś strasznego. Tylko Nocni Łowcy, wojownicy ratujący świat przed demonami, utrzymują w tym chaosie porządek. W trakcie swoich poszukiwań Tessa uświadamia sobie, że będzie musiała wybierać między ratowaniem brata a pomaganiem nowym przyjaciołom, którzy stoją na drodze sił ciemności... i że miłość potrafi być najniebezpieczniejszą magią.


Tessa Gray, z pozoru zwykła dziewczyna wiedzie niełatwe życie. Jeszcze jako mała dziewczynka straciła rodziców. Ją i jej starszego brata wychowywała siostra zmarłej matki - ciotka Harriet. Żyło im się dobrze. Mimo iż Nathaniel to starszy brat dziewczyny, wszyscy traktują go jak dziecko. Już takie przyzwyczajenie, że gdy tylko widzi się tę twarzyczkę na pozór bezradnego i naiwnego chłopaczka, wszelkie złości opuszczają każdego. I takim sposobem nikt nie nauczył go prawdziwego życia, a on sądzi że najważniejsze w życiu są pieniądze, władza i proste życie. Taka opcja jest jednak trudna do wykonania. Dlatego też, gdy los daje Nate'owi szansę, ten nie zastanawia się zbyt długo. Gotów jest nawet sprzedać najbliższych.. Ale czy mu się to opłaci?
Nadszedł czas gdy ciotka Harriet, podobnie jak rodzice sprzed kilku lat - zmarła. Oczywiście w innych okolicznościach, lecz tak jak wcześniej, kolejna najważniejsza osoba w życiu Tessy ją opuściła. Na świecie został jej tylko brat. Nathaniel. Chłopak jakiś czas wcześniej wyjechał do Anglii, by tam znaleźć pracę i spłacić swoje hazardowe długi oraz zarobić na swoją małą rodzinkę. Teraz, gdy nie ma ciotki, Tessa po otrzymaniu listu i biletu od brata, wcale nie waha się czy do niego jechać. Przecież w swoim starym domu i tak już nie ma nikogo. Po uregulowaniu wszystkich spraw, wyjeżdża nie oglądając się za siebie. Opuściła swój dom w Nowym Jorku, by po zejściu ze statku na ląd znaleźć się w Londynie. Lecz co tak na prawdę spotkało Tessę po zejściu na ląd? Czy Nathaniel wybiegnie z tłumu by uściskać siostrę? Chyba, że sprawy przybiorą zupełnie inny obrót. Taki, o jakim Tessa nawet nie śniła. W koszmarach.

Od pierwszej strony zastanawiałam się o co chodzi z tytułem. "Mechaniczny anioł"? Do czego to może nawiązywać? I do tego okładka na której są przedstawione jakieś.. mechanizmy. Nie wiem sama jak mogłabym to inaczej nazwać. Tak więc od początku zastanawiałam się o co z tym wszystkim chodzi. A gdy już wpadłam na właściwy trop wyjaśniający wszystko, byłam zachwycona. Ogromnie ucieszyło mnie że to nie będzie taka zwykła powiastka, jakich nigdy nie brakuje po księgarniach i bibliotekach. W sumie to już od pierwszej strony czułam, że ta książka nie będzie taka jak większość. Ale jakie są moje faktyczne wrażenia?

Za pomocą tej książki po raz pierwszy spotkałam się z twórczością pani Clare. I jestem tego absolutnie pewna, że nie będzie to mój ostatni raz. Z tego co wiem, stworzona przez nią seria Dary Anioła jest bardzo dobra i wysoko oceniana, tak więc chciałam sobie wypożyczyć pierwszy tom. Jednak gdy zobaczyłam Mechanicznego anioła z napisem "Prequel trylogii Dary Anioła" to proste że sięgnęłam po pierwszą część trylogii Diabelskich maszyn. I muszę przyznać, że już od pierwszych stron wciągnęło mnie do świata Tessy Gray.

Autorka stworzyła naprawdę interesujący świat. Od razu wczułam się w klimaty dawnej Anglii. Nie mogę napisać, czy pani Clare opisując dawną Anglię, spisała się na medal, ponieważ sama nie mam doświadczenia z tego typu powieściami, wiem jednak że czułam aż do ostatniej strony że nie dzieje się to w czasach w których nam czytającym przyszło żyć. Konie, powozy, długie i ciężkie suknie, służba zwracająca się do człowieka "panienka", "panicz". To wszystko przenosiło mnie do dawnych czasów.
Świat który stworzyła autorka jest interesujący, ale ja mogę się do czegoś przyczepić. Mianowicie jeśli chodzi o mnie, to gubiłam się z początku w bohaterach. Wszystko działo się tak szybko z początku, że nie miałam czasu zastanawiać się która to Miranda, pani Dark, pani Black a która to Sophie, Thomas, Agatha czy też Charlotte lub Jessamine. Jak w ogóle wygląda poszczególna z nich. Tych postaci z początku było jak na mój gust trochę dużo. Po jakimś czasie jednak zdołałam wszystko ogarnąć i czytać w spokoju dalej.

Mimo, że bohaterów było wielu, pani Clare postarała się ich barwnie przedstawić. Nie wiem czy mogłabym wybrać swoją ulubioną postać. Nie wiem czy miałby to być Will, Jem, Tessa, Charlotte a może Thomas czy Henry? To by było na prawdę trudne. Oczywiście postacie takie jak Sophie, Agatha czy Thomas nie były przedstawione tak dokładnie jak Tessa czy Will, w końcu są one bardziej "z tyłu", jednak zdobyły moją sympatię. Polubiłam ich. . Dlatego też nie wybiorę ulubieńca. Mogę jednak stwierdzić, że postacie z tej książki mi się spodobały. Wystarczy wziąć pod uwagę takiego Willa i Jema. Gdyby się im przyglądnąć, można bez problemu stwierdzić że są zupełnie różni, są przeciwieństwami. A jednak się przyjaźnią, traktują się jak bracia. Ale to wszystko chyba dzięki spokojnemu charakterowi tego drugiego.

"- Może jest zakochany w Agacie - podsunęła
- Mam nadzieję, że nie, bo ja zamierzam poślubić Agathę. Ma chyba z tysiąc lat, ale robi niezrównaną tartę. Uroda blaknie, gotowanie jest wieczne. "

No właśnie. Will. Nie wiedzieć czemu, bardzo go polubiłam. Dlaczego nie wiedzieć czemu? Sama się sobie dziwię, że polubiłam tę postać, w końcu jest on taki... nieprzewidywalny. No i niemiły, wybuchowy, czasem chamski. Ale to chyba dzięki tej jego nieprzewidywalności go polubiłam. To go czyni taką ciekawą postacią. W końcu nigdy nie można się było niczego po nim spodziewać. Bo czego byśmy się nie spodziewali, on i tak zrobi swoje. I mimo, że Jem jest tak miły, kruchy, kochany to chyba po przeczytaniu tej książki bardziej przypadł mi do gustu Will. Dzięki tej swojej nieprzewidywalności. Ale Jema i tak uwielbiam. I nie mogę porównywać go z tym drugim, w końcu to dwa zupełnie inne i bardzo różniące się charaktery.

Tak więc styl pisania pani Cassandry jest ciekawy. Fabuła wciąga, choć ja przyznam że nie "pożarłam" tej książki tak szybko jakby się to mogło wydawać. Chyba brakowało mi trochę tej akcji która pod koniec rozwinęła się z zawrotną prędkością. Nie mówię jednak że z początku wieje nudą. Bo tak nie jest. Ogólnie można powiedzieć, że ciągle się coś dzieje. Polecam więc tę książkę każdemu zainteresowanemu. To nie jest, jak już gdzieś wyżej wspomniałam, książka jakich wiele. Spod pióra pani Clare wyszło coś, co moim zdaniem może zasługiwać na miano oryginalności. Polecam więc, ale to już zależy od Was czy chcecie poznać świat Tessy. Czy jesteście gotowi zmierzyć się z mechaniczną armią Mistrza? I czy jesteście gotowi zmierzyć się ze zdradą, która dokonała się w Mechanicznym Aniele. Zdrady której nikt się nie spodziewał, a która była jak nóż prosto w serce.. Sięgnijcie, przeczytajcie, powiedzcie co sami sądzicie. :)


Ocena: +9/10

Oryginalny tytuł: The Clockwork Angel. The Infernal Devices - Book One
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 467

piątek, 16 sierpnia 2013

19. "Zwiadowcy. Ziemia skuta lodem" John Flanagan

Na pokładzie wilczego okrętu Will i Evanlyn, pojmani podczas bitwy, płyną do Skandii jako jeńcy groźnego wojownika, jarla Eraka. Halt, mistrz i nauczyciel młodego zwiadowcy, złożył przysięgę, iż oswobodzi ulubionego ucznia. Uczyni więc wszystko, by tej przysięgi dotrzymać - gotów jest posunąć się nawet do wypowiedzenia posłuszeństwa swemu władcy. Skazany na banicję, zmierza na Północ, pokonując rozległe ziemie Galii. W tej wędrówce Halt ma nie byle jakiego sprzymierzeńca - towarzyszy mu Horace. Podróż opóźniają jednak nieustannie rycerze-rabusie. Horace nieźle sobie z nimi radzi, lecz jego biegłość w sztuce walki niektórych ludzi napawa lękiem, innych natomiast nadmiernie zadziwia. W rezultacie podróż nieoczekiwanie się przedłuża... Czy mistrz zwiadowców i młody rycerz zdążą na czas z odsieczą i uratują jeńców?



W ostatniej części Zwiadowców tj Płonący most spotkaliśmy się z zaskakującym zakończeniem. Zostają porwani Will i Evanlyn jako jeńcy jarla Eraka. Widząc odpływający statek z uczniem na pokładzie,Halt poprzysięga ratunek. Liczy się dla niego tylko uratowanie podopiecznego, nie zważa na żadne przeszkody. Potrafi nawet wypowiedzieć posłuszeństwo swojemu władcy. On, najlepszy z Korpusu Zwiadowców, obraża króla ryzykując tym samym swoje życie. Jednak król Duncan nie mógłby wydać na śmierć swojego zaufanego doradcy i pomocnika. Skazuje go więc nie na śmierć, a na roczną banicję. Tak, tylko roczną. Wszyscy dostrzegają to naruszenie przepisów przez swojego władcę. Od wieków kara polegała na dożywotniej banicji lub śmierci. Jak bardzo więc Duncan musi cenić sobie Halta, że naciągnął dla niego reguły? Jak ważny jest dla Halta jego uczeń Will, że popełnił on tak poważne wykroczenie?

Księgę 3 zaczęłam czytać z myślą, że przebrnę przez trzysta stron i w końcu dowiem się jak uratowano Willa i Evanlyn. Sądziłam, że w tej niepozornej książce znajdę odpowiedzi na wszystkie moje pytania, a w szczególności właśnie na to. Popełniłam jednak jeden, podstawowy błąd który jest u mnie mocno zakorzeniony - przeczytałam ostatni akapit. I właśnie ten akapit na ostatniej stronie trochę mi pogasił zapał. Nie wiedziałam co sądzić o książce i jakoś nie paliłam się żeby ją szybko przeczytać. W sumie po przeczytaniu dwóch wcześniejszych części mogę śmiało stwierdzić, że seria jest świetna. Ale przed przeczytaniem tej spotkałam jakiś opór. Czy słuszny?

Autor serii, John Flanagan jak zwykle stworzył świat, w który zagłębiłam się bez żadnych oporów. Wszystkie przeszkody na drogach bohaterów ukazane przez tego pana były dla mnie jedną wielką niewiadomą. Żeby dowiedzieć się co będzie dalej musiałam szybko pochłaniać stronę za stroną, bo sama nie zdołałam wymyślić rozwiązania. A ile ja tych rozwiązań powymyślałam! Mogłabym śmiało stworzyć odrębną książkę na podstawie tej serii i zamieścić wszystkie moje domysły. Byłoby ciekawe tomisko. Oczywiście z żadnym domysłem nie trafiłam. Autor funduje nam doskonałą przygodę pełną niespodzianek i wielu wrażeń.

Sama nie sądziłam, że po przeczytaniu tej książki to powiem, ale bardzo polubiłam jarla Eraka. Tak, tak tego jarla Eraka który porwał naszych głównych bohaterów. Dzięki narraracji która pozwoliła nam poznać mniej więcej tego bohatera, już z początku zaczęłam darzyć go sympatią. A to wszystko dzięki jego dobremu sercu. No może nie przesadnie dobremu, ale i tak nie traktował jeńców jak śmieci. Współczuł im i doskonale rozumiał ich zachowanie: opór, rozpacz, chęć ucieczki. Nie karał ich, bo to chyba normalne że chcieliby uciec jak najdalej? Ale to nie te wydarzenia na wyspie o której mowa na początku, tylko te już za połową książki zadecydowały o tym dlaczego go tak polubiłam. Ale przecież Wam nie zdradzę jednego z najlepszych wątków w książce, co byłby ze mnie za człowiek.

"Nie miał pojęcia, dlaczego łzy popłynęły po jej policzkach.
 Przecież nic takiego się nie stało."

Kimś na kogo również należy zwrócić uwagę jest Evanlyn. W rzeczywistości córka króla Duncana Cassandra, wychowana przecież została w luksusach. Przecież księżniczka nie została nauczona jak przetrwać w niewoli czy jak usługiwać. Nikt nie przewidział, że dziewczyna będzie musiała tyle przejść. Jak więc poradzi sobie mając jeszcze na głowie Willa, sama bez niczyjej pomocy? Co jak co, ale tej dziewczynie odwagi i samodzielności nie brakuje. Choć nie zawsze się jej powodziło. Ale przecież nikt nie jest doskonały i cieszę się, że autor starannie ją wykreował. Stworzył dziewczynę mającą wady, ale w większości zalety które ja chciałabym posiadać.

A jak to się w ogóle stało, że sięgnęłam po Zwiadowców? Sami spójrzcie na tę cudowną szatę graficzną. Mogłabym ciągle przyglądać się okładkom każdego tomu. Są naprawdę piękne i tu należy się wielki plus dla wydawnictwa i grafików. :)

Podsumowując Ziemia Skuta Lodem to książka godna polecenia. Seria prowadzona jest lekkim, zrozumiałym językiem. Jeśli chodzi o pierwsze trzy tomy, w każdym coś się dzieje i nie ma miejsca na nudę. Świat stworzony przez autora jest ciekawie przedstawiony. Spotykamy się z wieloma opisami, ale nie są to opisy nudne, przez które powieść się nam dłuży. Są to opisy dzięki którym bez problemu możemy wyobrazić sobie świat przedstawiony. Polecam więc tą książkę każdemu zainteresowanemu a kto szuka czegoś pełnego akcji niech się zabiera za serię. :)


Ocena: 9/10

Oryginalny tytuł: Ranger's Apprentice. The Icebound Land.
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 331

czwartek, 15 sierpnia 2013

Liebster Blog Award



"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował."


Już na wielu blogach spotkałam się z tą zabawą i nie jest mi ona obca. Nigdy jednak nie brałam w niej udziału i teraz jak widać przyszedł również czas na mnie, za co serdecznie dziękuję Camillie , która mnie do tej zabawy nominowała. :)

Przejdźmy więc do pytań.


Ile możesz wytrzymać bez czytania?
Może i wstyd się przyznać, ale długo. Nieraz mam takie nastroje, czy taki okres w życiu że nie czytam za wiele. Nawet na tym blogu widać, że w kwietniu czy czerwcu nie ma żadnej notki. A dlaczego nie ma tej notki? Może to słabe wytłumaczenie, ale ja nie umiem się skupić na lekturze gdy moją głowę zaprząta coś innego. Coś przez co się strasznie denerwuję. W kwietniu były to egzaminy do których się przygotowywałam i teraz w gruncie rzeczy jestem z nich zadowolona, natomiast w czerwcu zajmowałam się zakończeniem szkoły, tj poprawy ocen, przygotowanie akademii na zakończenie i co najważniejsze - podjęcie ostatecznej decyzji cd wyboru odpowiedniego liceum. A z wyborem nie miałam łatwo i teraz czuję tylko ogromną ulgę na myśl o podjętej decyzji. Bo ile to dni i nocy spędziłam nad zastanawianiem się przyprawiającym człowieka o ból głowy? Nie zliczę. Nie mniej jednak bardzo lubię czytać, mimo mojego dość wolnego tempa. I mimo, że nie czytam tak szybko jakbym chciała, to mam wielką nadzieję że mimo ogromu nauki w nowej szkole od wrześnie, znajdę czas choćby wieczorem na miłe spotkanie z lekturą. :)

Twoja ulubiona seria książek?
Tu się trzeba trochę dłużej zastanowić. Bo jeśli doliczyć książki sprzed lat, to będzie to trochę trudny wybór. Ale chyba nikt nie będzie na mnie zły, jeśli wybiorę kilka? Mam nadzieję. Tak więc na pewno będzie to cała Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz. Te książki towarzyszyły mi w szkole podstawowej i naprawdę miło je wspominam. Dokładnie pamiętam te przerwy w mojej starej szkole, gdy po zjedzeniu drugiego śniadania, biegłam do biblioteki wypożyczyć kolejną część serii. Będąc dalej w dawnych latach, nie mogę zapomnieć o Anii z Zielonego Wzgórza. Przyznaję, że kazałam sobie kupić kolejne części serii i nikt nie mógł mi się sprzeciwić. Niestety jak dobrze pamiętam, nie przeczytałam wszystkich, a w moich planach jest ponowne zapoznanie się z tą serią. Następnie od razu nasuwa mi się saga Zmierzch. Tutaj dzielimy się na tych którzy ją kochają lub nienawidzą. Ja kazałam mamie w księgarni kupić ją w całości, przez co trochę wydała pieniędzy. Ale jestem zadowolona. Film wydaje mi się słaby w porównaniu do książki. Na pewno przeczytam sagę po raz kolejny. Obok Zmierzchu muszę również postawić serię Akademia wampirów, którą pokochałam całym sercem, a którą chyba w końcu sama zakupię (w bibliotece brakuje trzech ostatnich tomów i albo będę czytać ebooka, albo sama kupię serię.) No i uwielbiam też serię GONE, jestem dopiero po dwóch tomach ale podbiła ona moje serce wraz z "Fazą Pierwszą" i dalej trzyma je podbite. Myślę że się na niej i panu Grancie nie zawiodę. 

Więcej kupujesz książek czy wypożyczasz?
Szczerze, nie lubię kupować książek. Nie lubię wracać do książek, przez mały zasób czasu i dlatego moja biblioteczka jest tak uboga. Uwielbiam natomiast wypożyczać. To świetne, że mogę przeczytać papierowe a nie komputerowe wydanie książki zupełnie za darmo. Do tego dochodzi również ta myśl, jaką ta książka musi mieć przeszłość. W końcu już tyle osób przede mną ją czytało, trafiła do tylu domów. Tak więc książki z biblioteki mają pierwszeństwo, jakoś nie za bardzo lubię czytać swoich zakupionych. No i w wyniku tego, siedzą one na półce. Trochę mnie to irytuje, bo w mojej prywatnej biblioteczce figuruje seria "Delirium" oraz "Intruz" ale ja jakoś nigdy nie mam czasu na zapoznanie się z nimi. Zawsze pojawią się jakieś nowe zdobycze z publicznych bibliotek. :))

Twoje ulubione czasopismo?
Nie lubię czasopism. Ostatnim za którym "szalałam" było BRAVO, jakieś dwa czy trzy lata temu. W podstawówce natomiast uwielbiałam Witch i dalej wspominam tą gazetkę dobrze. Czasem żałuję że wszystkich się pozbyłam, dając je swojej młodszej kuzynce. Fajnie byłoby przypomnieć sobie jak to było czytać o przygodach tych czarodziejek...

Co sądzisz o ebookach i czytnikach?
Ostatnio czytałam ebook, zanim mama kupiła sagę Stephenie Meyer. Pamiętam jak rodzice nie chcieli, bym czytała takie "głupoty" o wampirach. Dalej im się to nie podoba, ale cóż muszą to przeżyć. Tak więc czytałam Zmierzch na komputerze i nikt nie wiedział że to robię. Mogłam przesiedzieć godzinami czytając i psuć sobie wzrok od ekranu. A że było to jeszcze za czasów komputera stacjonarnego, kiedy nie mieliśmy jeszcze swoich "osobistych" komputerów, musiałam przestawać gdy tylko moi starsi braci kazali mi zejść z komputera, bo teraz była ich "kolej". Potem rodzice się zgodzili się kupić mi sagę i przygoda z ebookiem się zakończyła. Oczywiście sądzę, że taka forma książki jest bardzo przydatna, sama mam zamiar czytać na komputerze ostatnie tomy Akademii wampirów, których nie mogę nigdzie znaleźć, lecz zdecydowanie wolę tradycyjne książki. 

Jakieś hobby poza czytaniem i pisaniem bloga?
Czy ja wiem..? Bardzo lubię robić zdjęcia. "Walczę" teraz o lustrzankę, którą tata mi obiecał jeśli tylko wywiążę się z naszej umowy. Ale czy mogłabym to nazwać swoim hobby? Chyba jednak nie. Po prostu to lubię, ale na tym się chyba kończy gdy się nie ma dobrego aparatu oprócz tego w telefonie. :) Jeszcze jakiś czas temu mogłabym pochwalić się długą listą zainteresowań. Teraz jednak mam taką pustkę. Wszystko się zmieniło i nic nie jest takie jak kiedyś. Dobrze jest mieć jednak książki, które będą niezależnie od wszystkiego. I to jest chyba moje jedyne "hobby".

Jakie miejsca odwiedziłeś/aś w te wakacje i które najbardziej ci się podobało?
Jak co wakacje siedzę w domu. To jest nawet przygnębiające, widząc jak wszyscy gdzieś wyjeżdżają. Grecja, Włochy, Anglia, Chorwacja. A ja w domu. Chyba się z tym w końcu pogodzę... W te wakacje byłam tylko w Gródku nad Dunajcem oraz w "Polskiej Chorwacji" w Jurkowie. Może godzina/dwie drogi od mojego domu. Pamiętam że trzy lata temu byłam z wujkiem nad morzem a potem na Mazurach. A tak to co roku w domu. A wszystko przez nastawienie do wakacji mojego taty. On ma firmę i tej firmy nie zostawi. I tyle jeśli chodzi o moich rodziców którzy do Częstochowy mogli by pielgrzymować ale na wakacje z córką nigdzie nie wyjadą. 

Książka, w której pokładałaś duże nadzieje, a cię zawiodła?
Szczerze, to nie mam zielonego pojęcia. Chyba jeszcze nie było książki w której pokładałabym nadzieję, a która mnie zawiodła. Zazwyczaj jest tak, że po prostu czuję że nie będzie to nic wielkiego i gdy na końcu stwierdzam że było średnio, to nie jest to żadnym zaskoczeniem. Może trochę zawiódł mnie pierwszy tom serii JUTRO, ponieważ wszyscy go wychwalali, a tu się okazuje że to wcale nic takiego wielkiego. Dobra lektura ale nie rewelacja jak dla mnie. Oczywiście kiedyś, dawno temu myślałam że seria Dom Nocy to coś świetnego, a tu klapa. Ale jakoś teraz nie czuję zawodu na myśl o niej, już się przyzwyczaiłam że to niezbyt ambitna seria. :)

Ulubiony, niezawodny i najukochańszy autor?
Od razu przyszła mi na myśl Musierowicz i Montgomery oraz pan Sparks i Zafón. Już nie będę się zastanawiała nad innymi. Po prostu Jeżycjada pani Małgorzaty Musierowicz oraz Ania z Zielonego Wzgórza pani Lucy Maud Montgomery podbiły moje serce już dawno temu. Pan Sparks po przeczytaniu kiedyś Ostatniej piosenki (mojej pierwszej przeczytanej książki tego autora) już chyba zawsze będzie zajmował tytuł świetnego autora, natomiast pan Zafón, to pan Zafón. Tworzy świat, który wciąga człowieka w całości i nie wypuszcza aż do ostatniej strony. Jestem bardzo zadowolona z tego autora po przeczytaniu Świateł września i Pałacu Północy.

Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie?
To zależy od dnia i książki. Czasem nie mam czasu na czytanie, bo na przykład sprzątam. Wtedy momentami podkradam się do pokoju i czytam po jednym rozdziale gdy mama nie widzi. Gdy mam cały wolny dzień, czytam ile się da. Jeśli lektura jest naprawdę wciągająca, potrafię przesiedzieć od rana do wieczora, robiąc sobie tylko niewielkie przerwy. Jeśli jest jednak nudna, większość wolnego czasu mogę przesiedzieć na internecie i wielu stronach, a na książkę spojrzeć dopiero pod wieczór, przed spaniem.

Co obecnie czytasz?
Obecnie czytam, a raczej zacznę czytać Mechanicznego anioła. Nowy nabytek ale ma pierwszeństwo przed innymi ponieważ jest to książka z innej biblioteki niż zazwyczaj. Niedawno założyłam kartę i jest to pierwsza wypożyczona stamtąd lektura. Należałoby więc przeczytać ją w szybkim czasie i w szybki czasie również oddać by zabrać inną. Wczoraj natomiast skończyłam czytać trzeci tom serii Zwiadowcy pod tytułem Ziemia skuta lodem. Dziś najprawdopodobniej pojawi się recenzja. :)

Uffff dotrwałam do końca tych pytań. Przyznam szczerze, że bolą mnie ręce. A teraz czeka na mnie najtrudniejsze zadanie. Nie mam pojęcia kogo nominować, ale zobaczymy czy się ktoś znajdzie. Wybaczcie jeśli nie będzie 11 blogów tylko mniej. :)

Tak więc nominuję:
www.ksiazkowyswiatpatrycji.blogspot.com
www.ksiazka-wprowadza-w-swiat-wyobrazni.blogspot.com
www.forenovel.blogspot.com
www.kolorowaksiazka.blogspot.com
www.littledecoy7.blogspot.com
www.wszyscy-czytamy.blogspot.com
www.siostry-w-bibliotece.blogspot.com
www.invisibl3e.blogspot.com

Tak jak się obawiałam, nie uzbierałam 11 blogów. Miałam okazję dzisiaj zauważyć, że większość blogów które obserwuję, albo niedawno brała udział w zabawie, albo ma liczbę obserwatorów wynoszącą około 200. Ja wybierałam tych którzy mają mniej więcej 100. Niektóre z blogów, chyba znalazło się z pięć takich, po prostu już nie jest aktualna. Ostatnie notki pojawiły się 5 - 6 miesięcy temu. Szkoda. :\
W związku z tym, że brakuje mi trzech blogów, zapraszam do zabawy wszystkich, którzy jeszcze nie brali udziału a są tą zabawą zainteresowani. :)


A tu są moje pytania.

1. Jaka jest Twoja ulubiona lektura bądź seria?
2. Od kiedy tak bardzo lubisz czytać książki? Ile miałaś/łeś lat kiedy wzięłaś/łeś książkę która zadecydowała o tym, czy lubisz czytać?
3. Jaka jest Twoja ulubiona pora dnia przeznaczana na czytanie?
4. Maksymalnie do której godziny w nocy potrafisz czytać książkę? 
5. W jaki sposób spędziłaś/łeś wakacje?
6. Jaka książka na zawsze pozostanie w Twoim sercu i pamięci? 
7. Gdybyś spotkał/a kogoś kto nie lubi czytać, ale musi zapoznać się z dowolną książką, jaką byś mu polecił, mając na celu również to, by polubił dzięki temu czytanie?
8. Gdy myślisz o swoim dzieciństwie, co jako pierwsze nasuwa Ci się na myśl?
9. Dlaczego postanowiłaś/łeś założyć bloga z recenzjami?
10. W trakcie czytania jakiej książki jesteś teraz? Możesz ją polecić innym, czy raczej nie?
11. Poza czytaniem książek co najbardziej lubisz robić w swoim wolnym czasie?


KONIEC. Dość się umęczyłam nad tą notką. Zaraz dam znać nominowanym, którzy pewnie już nie jeden raz brali udział w tej zabawie i oczywiście jeszcze raz dziękuję Camillie za nominację do tej zabawy, która dała mi wiele do myślenia. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...